Reklama

Nadal za mało, aby obniżyć bezrobocie

Centrum Analiz Społeczno--Ekonomicznych nieznacznie podwyższyło prognozę wzrostu gospodarczego w 2003 i 2004 r. Eksperci z CASE przyznają jednak, że na razie nie pojawiły się żadne czynniki, które mogłyby spowodować znaczące przyspieszenie koniunktury. Ich zdaniem, optymizm Ministerstwa Finansów jest nieuzasadniony.

Publikacja: 14.06.2003 09:58

Według ekonomistów z CASE, polska gospodarka będzie się w tym roku rozwijać w tempie 2,7%, a w 2004 r. w tempie 2,9%. Poprzednie prognozy mówiły o wzroście odpowiednio 2,4% i 2,8%.

- Nie widać na razie czynników, które mogłyby zdynamizować wzrost gospodarczy w tym i w przyszłym roku. Dynamika PKB poniżej 3%, przy obecnym wyżu demograficznym, nie gwarantuje poprawy sytuacji na rynku pracy - ocenia Katarzyna Piętka z CASE. Według prognoz Ministerstwa Finansów, wzrost gospodarczy wyniesie w tym roku 3%, a w 2004 r. zwiększy się do 5%.

W opinii ekspertów z CASE, głównym czynnikiem napędzającym koniunkturę będzie w tym roku konsumpcja, mimo częściowego jej osłabienia w pierwszym kwartale. Popyt krajowy będzie o 2,4% większy niż w 2002 r. Można też oczekiwać stopniowej poprawy w inwestycjach. Będzie to jednak widoczne dopiero w drugim półroczu. W całym 2003 r. wydatki przedsiębiorstw na środki trwałe zwiększą się o 2%. - Najpierw będą to głównie zakupy maszyn i środków transportu. Na odbicie w inwestycjach budowlanych trzeba jeszcze poczekać - twierdzi K. Piętka. Jej zdaniem, znaczący wzrost w inwestycjach, o 8%, nastąpi dopiero w 2004 r. Ekonomistka przyznaje jednocześnie, że prognozowany przez resort finansów wzrost w 2004 r. wydatków na środki trwałe o ponad 12% jest mocno przesadzony.

Stopniowe ożywienie w gospodarce nie doprowadzi w tym roku do spadku bezrobocia. Na koniec grudnia bez pracy nadal będzie 18,1% Polaków, a więc tyle samo, ile w grudniu 2002 r. Minimalny spadek bezrobocia, do 17,8%, nastąpi dopiero w 2004 r.

CASE przewiduje, że w tym roku dochody budżetowe będą o 1,9 mld zł niższe od założonych w budżecie. Luka ta zostanie jednak skompensowana oszczędnościami w kosztach obsługi długu. Dlatego nowelizacja ustawy budżetowej nie będzie konieczna.

Reklama
Reklama

Według ekonomistów, w założeniach do budżetu na 2004 r. nie uwzględniono zaliczek na fundusze strukturalne, wydatków na współfinansowanie projektów unijnych oraz dopłat do rolnictwa. Według Małgorzaty Markiewicz z CASE, bez "sztuczek księgowych" deficyt budżetu w 2004 r. wyniesie 6,4% PKB, a nie 3,9%, jak obliczył ustępujący minister finansów Grzegorz Kołodko.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama