Reklama

Zadecyduje marka

PKN Orlen, największa polska spółka naftowa, sprzeciwia się niekontrolowanemu rozwojowi rynku sprzedaży paliw na hipermarketowych stacjach. Płocka firma jest jednak przekonana, że klienci, w zdecydowanej większości zdecydują się na kupno paliw w sprawdzonych stacjach o dobrej marce, a punkty dystrybucyjne prowadzone przez centra handlowe zaszkodzą głównie indywidualnym sprzedawcom paliw.

Publikacja: 17.06.2003 10:03

Stacje hipermarketowe budzą duże emocje, zwłaszcza wśród drobnych przedsiębiorców. Na-rzekają oni na nieuczciwe praktyki, jakich, ich zdaniem, dopuszczają się hipermarkety. Ceny paliw sprzedawanych w takich obiektach doprowadzają do sytuacji, że są one czasami niższe niż ceny hurtowe, jakie proponuje PKN Orlen.

Przyciągnąć klienta

za wszelką cenę

Zdaniem PKN Orlen stacje funkcjonujące przy hipermarketach stosują praktyki ekstremalnego zaniżania cen, zbliżone w charakterze do strategii dumpingowych, w celu przyciągania klientów do stacji zlokalizowanych obok obiektów handlowych. - Ich funkcjonowanie wpływa negatywnie na cały rynek paliwowy, a nie tylko na kondycję naszych obiektów. W zakresie praktyk cenowych funkcjonowanie sieci PKN Orlen, jak i innych sieci dystrybucyjnych, monitorowane jest przez Urząd Antymonopolowy. Liczymy na to, że jako powołana do tych celów instytucja, urząd zwróci uwagę i podda szczegółowemu badaniu praktyki cenowe stacji hipermarketowych - twierdzi przedstawiciel płockiej spółki.

W przeciwieństwie do ścisłego nadzoru nad działalnością markowych sieci polskie przepisy prawne traktują hipermarketowe stacje paliw w sposób uprzywilejowany. Ich praktykom cenowym nie przygląda się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta - według Urzędu, ich działalność jest na razie niewielka. Stacje przyciągają jednak tłumnie klientów, którzy przy jednorazowym tankowaniu mogą oszczędzić nawet kilkanaście złotych.

Reklama
Reklama

Francja była pierwsza

To, jakie konsekwencje może powodować obecność stacji hipermarketowych, pokazuje kilka przykładów z krajów europejskich.

Liderem rynku w detalicznej sprzedaży paliw we Francji są stacje benzynowe budowane właśnie przez centra handlowe. Według ostatnich danych, ich udział w sprzedaży paliw wynosi tam ponad 60%. Wygrywają one ze znanymi markami przede wszystkim niską ceną paliw. W rankingach sprzedaży znacznie w tyle pozostają takie marki, jak TotalFinaElf, Shell czy też Texaco. Jest jednak drugie dno. Ich powstanie i niekontrolowany rozwój doprowadziły do upadku tysiące drobnych przedsiębiorców, którzy posiadali jedną lub kilka stacji benzynowych.

O sile francuskich stacji paliw, budowanych przy wielkopowierzchniowych sklepach, może świadczyć fakt, że na podobieństwo koncernów paliwowych wydają one mapy samochodowe, gdzie zaznaczone są ich obiekty sprzedaży benzyn.

Na sprzedaż paliw pod marką sieci hipermarketów Francuzi wpadli 40 lat temu. Wtedy pomysł na ten biznes opierał się na korzystnych relacjach cenowych importowanego paliwa w stosunku do kupowanego w francuskich rafineriach. Pierwsze hipermarketowe stacje paliw powstały we wschodniej Francji - paliwo było sprowadzane z Belgii, Holandii i Niemiec. Ich oferta była na tyle konkurencyjna, że w ciągu następnych 20 lat opanowały 50% detalicznego rynku sprzedaży paliw. Tysiące niezależnych stacji zbankrutowało.

Supermarkety zaczęły również walczyć o rynek sprzedaży paliw w Belgii, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii, a 20 lat temu rozpoczęły ekspansję w zachodnich Niemczech.

Reklama
Reklama

We Francji spośród hipermarketów najwięcej stacji paliw mają Leclerc (ponad 500 stacji), Intermarche (blisko 1500 stacji). Liczącym graczem są też Auchan, Carrefour oraz Geant (114 stacji).

Polska powtórka

Zdaniem polskich właścicieli prywatnych stacji paliw, mogą oni podzielić los ich francuskich odpowiedników. Nieoficjalnie pod adresem stacji paliw budowanych przez sieci hipermarketów kierują oni oskarżenia o dumping i wyniszczanie lokalnego rynku. Faktem jest, że paliwo oferowane przez hipermarkety jest najtańsze na rynku.Natomiast PKN Orlen uważa, że mimo wszystko z "potyczki" ze stacjami hipermarketowymi wyjdzie obronną ręką. - Podstawą działania sieci PKN Orlen jest najwyższa jakość, zarówno sprzedawanych produktów jak i obsługi, gdzie klient ma do dyspozycji paliwa najlepszej jakości, sklep, pełny wachlarz usług oraz miły i fachowy personel - twierdzi koncern. Spółka przekonuje, że klient tankując na stacjach firmy ma pewność, że otrzymuje paliwo najlepszej jakosci, poddawane drobiazgowym kontrolom na wszystkich etapach produkcji, magazynowania, transportu i sprzedaży detalicznej. W Polsce stacje paliw mają sklepy Geant oraz Auchan. Przedstawiciele branży szacują, że ich udział w rynku już teraz sięga kilku procent. Mimo że hipermarketowych stacji jest niewiele - sprzedaż, jaka jest na nich realizowana, potrafi być kilkunastokrotnie większa niż na innych obiektach.

Nie tylko Francja, ale również Niemcy, niedawno przeżyły dramatyczną wojnę cenową, która spowodowała wiele bankructw i przejęć w branży paliwowej. - To, czy w Polsce zjawisko to przyjmie takie wymiary, zależy od świadomości kierowców. Oni zdecydują, czy warto korzystać ze współczesnych stacji, mających coraz bogatszą ofertę i wysoki poziom obsługi, czy z hipermarketowych. Liczymy na to, że kierowcy myślący perspektywicznie i dbający zarówno o swoje pojazdy, jak i własną kieszeń, będą kalkulować, na ile opłacalne jest tańsze paliwo - twierdzi przedstawiciel PKN Orlen. Z badań i obserwacji płockiej firmy wynika, że trend korzystania ze stacji markowych utrzymuje się mniej więcej na stałym poziomie. - W przypadku koncernu fakt ten potwierdza rosnąca stale liczba lojalnych klientów naszej sieci, której wskaźnikiem jest chociażby stały wzrost korzystających z programu VITAY, liczącego już ponad 3,5 mln uczestników. Z niecierpliwością oczekujemy szybkiego wprowadzenia regulacji prawnych, dotyczących monitorowania i kontroli jakości paliw - dodaje pracownik płockiej firmy.

Nie wszędzie hipermarketom pozwolono na rozwijanie własnych struktur sprzedaży paliw. W Grecji zabroniono tego ze względów ekologicznych. Szwajcarzy, w ogólnokrajowym referendum, zdecydowali, że nie chcą takich obiektów.

Marka czy cena?

Reklama
Reklama

W krajach, w których pozwolono na budowę stacji paliw przez hipermarkety, proces, w którym stawały się znaczącym graczem, trwał kilkanaście lat. Podobnie może być i w Polsce, gdzie takie stacje już mają kilka procent rynku. W przypadku Orlenu klienci będą dokonywać wyboru pomiędzy znaną marką, a niską ceną. - Sądzę, że w miarę szybko nastąpi podział odbiorców produktów paliwowych na posiadających określone wymagania i tych, którzy wolą kupować paliwo po niższej cenie. Trudno określić, jakie będą to proporcje, jednak myślę, że większość klientów pozostanie w sektorze sieci z określonym brandem, oferujących nie tylko swoje produkty i usługi, ale również odpowiedzialność - przekonuje przedstawiciel PKN Orlen.

Będą kontrole

W budżecie na 2003 rok wydatki na monitoring stacji paliw zaplanowane są na 2 mln zł co przypuszczalnie pozwoli na przebadanie kilkuset stacji. To kropla w morzu potrzeb - zważywszy, że w Polsce jest ich przeszło 7 tysięcy.

Zdaniem specjalistów, stacje hipermarketowe mogą wprowadzać na polskim rynku element konkurencji - co prawie zawsze jest pozytywnym czynnikiem dla całego rynku. Zauważają oni jednak, że hipermarkety sprzedają paliwo, balansując na krawędzi opłacalności.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama