Na koniec stycznia 2002 r. wszystkich Punktów Obsługi Klienta było prawie 560. Od tego czasu część znikła z rynku wraz z biurami i domami maklerskimi (wtedy było 28 podmiotów, dziś na GPW działa 22). Inne zostały zamknięte w ramach restrukturyzacji funkcjonujących biur. Obecnie na rynku działa 470 POK-ów. Niemal 370 z nich to tzw. punkty pełnozakresowe.
Choć liczba POK-ów prowadzonych przez domy maklerskie (czyli wydzielonych organizacyjnie placówek, w których klient indywidualny może korzystać z oferowanych usług) będzie się najprawdopodobniej dalej kurczyć, dostępność do usług brokerskich poszerza się. Taka tendencja może się utrzymać zarówno dzięki coraz szerszej ofercie internetowej (z danych zebranych przez PARKIET wynika, że w czerwcu 15 brokerów prowadziło ponad 32,5 tys. rachunków internetowych), a także rozwiązaniom zapisanym w projekcie ustawy o organizacji publicznego obrotu.
Bankowi czekają
Na nową ustawę, która za mniej więcej rok powinna zastąpić obecnie obowiązujące Prawo o publicznym obrocie papierami wartościowymi, czekają w szczególności brokerzy należący do grup bankowych. Choć deklarują, że na prawdziwe POK-i na rynku wciąż jest miejsce, chcą oferować swoje usługi poprzez szerokie sieci detalicznych banków.
Już dziś część brokerów próbuje dotrzeć do klientów, wykorzystując placówki banku. Wiąże się to jednak z ograniczeniami prawnymi. W "okienku bankowym" na klienta czeka obecnie osoba zatrudniona nie w banku, ale w domu maklerskim - tak jest np. w placówkach MultiBanku, które współpracują z DI BRE Banku. Inne rozwiązanie polega na oferowaniu przez bank niepełnej palety usług brokerskich (tzw. niepełnozakresowe POK-i, gdzie inwestor najczęściej nie może kupić akcji czy kontraktów terminowych, ale może założyć rachunek maklerski, obracać jednostkami uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych czy podpisać umowę o zarządzanie aktywami).