Zdaniem Wojciecha Kowalczyka, wiceprezesa Grupy Lotos, odpowiedzialnego za sprzedaż, współpraca obu rafinerii to bardzo dobry pomysł. Obie firmy prowadzą już negocjacje w tej sprawie. - Działając wspólnie w zakresie sprzedaży paliw możemy zwiększyć nasz udział w rynku - mówi W. Kowalczyk. Współpracą powinien być zainteresowany przede wszystkim Orlen, który w ten sposób mógłby w większym stopniu wykorzystać swoje moce produkcyjne. Jednak płocka spółka do wspólnych planów podchodzi chłodniej . - Nie wykluczamy współpracy z Grupą Lotos w przyszłości. Obecnie traktujemy GL jako klienta instytucjonalnego - twierdzi Paweł Poręba z biura prasowego płockiego koncernu.

Istalacje Orlenu wykorzystywane są w 70%. Gdańska rafineria wykorzystuje prawie 100% mocy produkcyjnych.

Grupa Lotos stanie niedługo przed kolejnym problemem. Przerób ropy w trzech rafineriach znajdujących się na południu Polski zostanie wkrótce zamknięty (pozostaną jedynie instalacje służące do produkcji, m.in. parafin, asfaltów i olejów). Tymczasem spółki te zarządzają siecią około 50 stacji paliwowych. Niedługo więc nie będą miały skąd kupować paliwa albo zdecydują się na zakup produktów pochodzących z importu (głównie ze słowackiego Slovnaftu i czeskiego Unipetrolu). Już obecnie import pokrywa około 15% zużycia paliw w południowej Polsce. Takie rozwiązanie byłoby niekorzystne dla polskich rafinerii. Dlatego postanowiły połączyć siły i zdobyć część tamtejszego rynku. Współpraca miałaby polegać na tym, że gdańska spółka kupowałaby paliwa z Płocka, przez co znacznie skróciłaby drogę transportu na południe. - Na razie Grupa Lotos ma symboliczny udział w rynku paliw na terenie południowej Polski. Wynosi zaledwie kilka procent. Chciałbym jednak, żeby systematycznie wzrastał. W ciągu kilku najbliższych lat powinien zwiększyć się do blisko 20% - twierdzi W. Kowalczyk.

Współpraca obu firm, pozwalająca na zwiększenie przerobu ropy naftowej w płockich instalacjach, mogłaby prowadzić również do zwiększenia eksportu. - Są ogromne możliwości sprzedaży zagranicznej paliw - mówi W. Kowalczyk. Jego zdaniem drogą morską powinny być wysyłane paliwa produkowane w Gdańsku. - Nie ma sensu transportować w ten sposób produktów z Płocka, ponieważ byłaby to bardzo droga operacja - twierdzi wiceprezes Grupy Lotos. Jego zdaniem, Orlen mógłby kupować produkty właśnie od GL. W zamian gdańska spółka kupowałaby paliwa produkowane w Płocku. W ten sposób GL mogłaby sporo zaoszczędzić na transporcie paliw m.in. do centralnej Polski. Podobną opinię wyraża Rafał Jankowski, analityk CDM Pekao SA. - Wymiana między koncernami jest dobrym pomysłem. Udowadnia także, że połączenie tych spółek mogłoby im obu przynieść sporo korzyści - twierdzi R. Jankowski.