Piątkowa sesja zakończyła mocnym akcentem dość słaby, pod względem rynkowym, tydzień. Aktywność graczy była zdecydowanie niższa niż w poprzednich tygodniach. Także zmienność cen w czasie sesji spadła.

Kształt wykresu zaczął przypominać klin zniżkujący. Amplituda wahań malała i należało się spodziewać wybicia. Fakt, że jest to właśnie klin zniżkujący, sprawił, że można było oczekiwać wybicia w górę. Piątkowa sesja już na początku przyniosła to wybicie. Niestety, przyszło także rozczarowanie, gdyż nie poszło za tym duże kupno. Rynek się wahał - raz szedł w górę, raz wracał poniżej przełamanego górnego ramienia klina. Gdy na rynku panowało już zwątpienie, z odsieczą przyszły dane makro w USA. PKB w II kwartale wzrosło o 3,3% w skali roku, podczas gdy oczekiwano zwyżki o 3,1%. To pomogło bykom w podjęciu decyzji i reszta potoczyła się sama. Zamknięcie na 1553 pkt zdaje się zapowiadać kontynuację wzrostu przynajmniej do 1590 pkt.

Tu zapowiada się najciekawsza walka podaży z popytem. Na tym poziomie mamy bowiem szczyt z 17 września. Jest on jednocześnie poziomem wybicia z ponaddwutygodniowej formacji podwójnego dna. Wybicie z niej można będzie uznać za potwierdzenie, że wczorajsze wyjście z klina zakończyło korektę spadkową. Do testu pewnie dojdzie już w poniedziałek lub wtorek. Jednak jego wynik wcale nie jest przesądzony. Warto zauważyć, że właśnie w poniedziałek w okolicy 1590 pkt przebiegać będzie linia trendu (na wykresie zaznaczona linią przerywaną), równoległa do dolnego ograniczenia klina. Trzeba o tym pamiętać, bo nie jest także wykluczone, że na większy wzrost trzeba będzie poczekać właśnie na wybicie z tego hipotetycznego kanału.