W szczytowym momencie wolumen obrotu sięgał blisko 1 mln sztuk. Korekta tej zwyżki okazała się bardzo bolesna, znosząc połowę wzrostu. Teraz Stalexport ma swój udział w ponownym ociepleniu nastrojów na parkiecie.

W perspektywie ponad dwóch lat kurs akcji spółki z Katowic porusza się w szerokim trendzie bocznym (1,19-3,6 zł). Stąd też na wykresie wykształciło się szereg oporów, z którymi będzie musiał zmagać się wykres notowań. Notabene zachowanie kursu bardzo przypomina bieg wypadków z przełomu 2001 i 2002. Wówczas odreagowania korekty spadkowej okazały się krótkotrwałe. Czy ta analogia podziała i tym razem? Wczorajszy wzrost zatrzymał się na poziomie 2,66-2,67 zł, który wielokrotnie w przeszłości odgrywał ważną rolę, zarówno jako wsparcie, jak i opór. Przebicie tej bariery dałoby silny impuls do kontynuacji zwyżki. Na tym jednak się nie skończy. Kolejne historyczne poziomy oporu to: 2,89, 3,23 i wreszcie 3,58-3,6 zł.

Kurs Stalexportu ma to do siebie, że potrafi poruszać się bardzo gwałtownie. Niewykluczone, że tak samo będzie i tym razem. Dlatego też jeśli w poniedziałek wyraźnie pokonany zostanie poziom 2,66 zł, szanse na dalszą zwyżkę będą znaczne. Z drugiej strony, zajmując długą pozycję, trzeba być przygotowanym na ewentualne nagłe załamanie kursu. Na wykresie Stalexportu wyraźnie widać, że euforia szybko przeradza się w panikę.