Akcjonariusze Wawelu zmniejszyli liczebność rady nadzorczej z 7 do 5 członków. Odeszli przedstawiciele inwestora strategicznego Hermanna Opferkucha, który kontroluje prawie 50% głosów. W nowej radzie, obok niemieckiego biznesmena, zasiada jeszcze jego dwóch reprezentantów. Inwestor zachował więc większość. Wczorajsze walne przyjęło też projekt skupu akcji imiennych serii A (są w rękach byłych i obecnych pracowników) przez Wawel, na co ma zostać wydane 4,3 mln zł. Później spółka odsprzeda walory wybranym osobom (cenę zatwierdzi rada nadzorcza). Ma to być swego rodzaju program motywacyjny, czyli kupią je najprawdopodobniej z dyskontem.

- Jeszcze w tym roku możemy ogłosić wezwanie. Będziemy kupować akcje uprzywilejowane co do głosu, nie będące w obrocie giełdowym. Cena, jaką zapłacimy, powinna być jednak w pewnym stopniu powiązana z kursem - powiedział Dariusz Orłowski, prezes Wawelu. W jego ocenie, podaż akcji serii A może wynieść około 100 tys. sztuk (niecałe 6,7% kapitału). Jeżeli spółka zaoferowałaby cenę zbliżoną do kursu (wczoraj kurs wzrósł o 22% do 46 zł), to mogłaby kupić około 95 tys. papierów.

Prezes Orłowski podkreślił, że w tym roku Wawel wypracuje lepsze wyniki niż w 2002 r. (przychody wyniosły 142,6 mln zł, zysk netto przekroczył 3 mln zł). Trzeci kwartał firma może uznać za bardzo udany. Sprzedaż wzrosła o 16,5%, zysk operacyjny o 172%, a wynik netto zwiększył się o 90%.