Decyzja Banku Anglii, a także banku centralnego Australii może zapoczątkowywać cykl podwyżek stóp procentowych na całym świecie. Z tego względu mają one znaczenie dla naszego kraju. Zmniejszają szanse na dalsze łagodzenie polityki pieniężnej. W takiej sytuacji rosnąć będą koszty obsługi długu publicznego.

Podwyższenie stóp na Wyspach i w Australii spowodowało, że wczoraj spadły m.in. notowania amerykańkich i niemieckich obligacji rządowych, bardzo ważnych z punktu widzenia naszego kraju. Trwająca już od kilku miesięcy wyprzedaż obligacji jest pochodną dwóch czynników. Z jednej strony, to efekt ogólnoświatowego odwrotu od papierów skarbowych. Inwestorzy w przekonaniu, że cykl obniżek stóp zakończył się, realizują zyski po wielomiesięcznej hossie. Nie widzą powodów, by dalej trzymać obligacje w portfelach, skoro na rynku pierwotnym będzie można je kupić taniej. Zadłużone rządy będą musiały je sprzedawać po bardziej atrakcyjnych cenach, by przyciągnąć chętnych. Jednocześnie wyższe stopy procentowe oddziałują w tym samym kierunku - podnoszą dochodowość lokat w obligacje.

W naszym kraju jego wpływ potęguje rosnąca premia za ryzyko lokowania kapitału w polskie papiery. Przyczyną wzrostu jest oddalająca się perspektywa przyjęcia euro. W tej sytuacji proces dostosowania polskich stóp procentowych do poziomu w strefie euro rozciągnie się w czasie. To zaś oznacza, że przez znacznie dłuższy czas, niż inwestorzy dotąd przypuszczali, będzie można kupować nasze obligacje z wyższą rentownością od tej, jaką oferują papiery krajów strefy euro.