Na początku września Indykpol zaszantażował władze miasta. Poinformował, że rozważa zwolnienie 600 osób, czyli około połowy załogi w zakładzie w Olsztynie i przeniesienie produkcji do fabryki w Świebodzinie, w woj. lubuskim. Zrezygnuje z planów, jeżeli lokalne władze zgodzą się, aby na nieruchomościach, które firma chce sprzedać, powstało Macro Cash and Carry (nie ma go w woj. warmińsko-mazurskim). Indykpol obiecał, że pozyskane środki (ok. 5 ha nieruchomości przy ul. Lubelskiej wyceniane jest na około 15 mln zł) przeznaczy na rozwój nowych produktów w zakładzie w Olsztynie i może zwiększyć zatrudnienie nawet o 200 osób.
Wczorajszą manifestację zorganizowały wszystkie związki zawodowe działające w Indykpolu. Decyzja o wydaniu zgody na budowę Makro Cash and Carry w Olsztynie ma zapaść w środę. - Walczymy o miejsca pracy, a one powinny być dla miasta priorytetem - podkreśliła Janina Czetowicz z zakładowego OPZZ. Prezydent Olsztyna Czesław Małkowski zapewnił pracowników Indykpolu, że podejmie "decyzję dobrą dla miasta". Przeciw budowie Makro Cash and Carry protestuje część miejscowych kupców, którzy uważają, że przyczyni się do upadku drobnych sklepów.