"Raport otwarcia" w maju ub.r. ogłosił rząd Leszka Millera. Dokument opisywał stan 22 spółek Skarbu Państwa po zakończeniu kadencji gabinetu Jerzego Buzka. Raport był bardzo krytyczny - była w nim mowa o niekompetencji zarządów i aferach.

Teraz z kolei swoją ocenę "Raportu otwarcia" przedstawiła Najwyższa Izba Kontroli.

- "Raport otwarcia" został przygotowany nierzetelnie - powiedział Mirosław Sekuła, prezes NIK.

Kontrolerzy Izby odwiedzili wszystkie 22 firmy, opisane w raporcie. I w 18 przypadkach stwierdzili, że rzeczywista sytuacja tych spółek różni się od tego, co znalazło się w rządowej informacji. Chodzi o rzeczy drobne - np. dziesięciokrotne zawyżenie wydatków jednego z oddziałów Ruchu - oraz całkiem poważne, jak te opisane w części poświęconej inwestycji KGHM w Kongo. "Raport otwarcia" obarcza winą za straty poniesione przez holding na tym projekcie zarząd kierowany przez Mariana Krzemińskiego (lata 1999-2001), a NIK - szefostwo firmy z lat 1996-1998 (prezesem był wówczas Stanisław Siewierski), które całą inwestycję rozpoczęło.

Na dodatek w ośmiu firmach, działania skrytykowane w raporcie, były kontynuowane już pod nowym kierownictwem. Przykładowo - Poczta Polska zamówiła skrzynki pocztowe za 11 mln zł, choć miała ich zapas na cały rok. To zostało opisane w dokumencie rządowym, jednak już po jego publikacji firma potwierdziła zamówienie.