Swissmed, sieć placówek medycznych z Gdańska, planuje pozyskać z rynku 17,5 mln zł na wyposażenie wielospecjalistycznego szpitala. Zamierza wyemitować obligacje zamienne na akcje i w połowie 2004 r. wejść na Giełdę Papierów Wartościowych.
W tym tygodniu zarząd firm medycznych rozpoczął cykl spotkań z potencjalnymi inwestorami. Po pierwszym pojawiła się opinia, że rentowność oferowanych obligacji jest zbyt niska. Doradzający Swissmedowi przedstawiciele Capital Partners poinformowali wtedy, że oprocentowanie papierów wyniesie ok. 6%, a oprócz tego inwestorzy otrzymają premię w momencie zamiany obligacji na akcje. W sumie ich zysk miał wynieść ok. 8-9%. Adam Ruciński z TFI PZU ocenił, że to niewiele.
- To dopiero początek procesu negocjacyjnego. Warunki obligacji są przedmiotem dyskusji. Wszystko może się jeszcze zmienić - powiedział nam Roman Walasiński, prezes Swissmedu. Jego zdaniem, projekt firmy wzbudził zainteresowanie inwestorów. W tym tygodniu ma kilka spotkań w tej sprawie.
We wtorek w Polsce przebywał Bruno Hangartner, właściciel szwajcarskiej firmy Theo Frey, która kontroluje Swissmed w ponad 90-proc..
- Nie zamierzam sprzedawać Swissmedu - zapewnił B. Hangartner. - Zainwestowałem w firmę w sumie ok. 7 mln zł i jestem gotowy wyłożyć drugie tyle w razie konieczności. Oceniam jednak, że jest najwyższy czas, aby przenieść ciężar finansowania prywatnego lecznictwa na polski kapitał - stwierdził. Zapytany, czy Swissmed ma dług wobec Theo Frey, wyjaśnił, że wszystkie pożyczki zostały zamienione na udziały w spółce.