To gorące dni dla zarządu El--Netu, operatora telefonii stacjonarnej, działającego w Warszawie i Bydgoszczy. Trwają przygotowania do przejęcia firmy przez BRE Bank. Operator należy w 100% do Elektrimu Telekomunikacja, spółki stowarzyszonej zarówno Elektrimu, jak i Vivendi Universal, ale kontrolowanej przez francuski koncern. Dziś w Warszawie zaplanowano spotkania z udziałem jego przedstawicieli. Niewykluczone że zapadnie decyzja o sprzedaży El-Netu.
Wszystko
w rękach banków
Kupujący - BRE Bank - cztery lata temu wszedł w skład konsorcjum 6 banków, które udzieliło operatorowi 305 mln zł pożyczki. Teraz stoi na jego czele i decyduje o losie silnie zadłużonego El-Netu. W czerwcu BRE Bank podpisał z ET przedwstępną umowę zakupu El-Netu (do ET ma wpłynąć 5 mln zł). Gdy termin realizacji porozumienia przesunięto, o przejęcie operatora zaczął zabiegać Raiffeisen Investment Polska. Mimo że oferta RIP-u była pod względem ceny korzystniejsza (do ET miało trafić 5,8 mln zł), do transakcji nie doszło, a 15 listopada Raiffeisenowi skończyła się wyłączność na negocjacje.
Dziś właściciel El-Netu prowadzą rozmowy już tylko z BRE. Najważniejszą kwestią w tych rozmowach jest zadłużenie operatora, które sięga 1,5 mld zł. Telekomunikacyjna firma jest winna ponad 200 mln zł bankom, właścicielowi - 750 mln zł, a jego zobowiązania z tytułu opłat koncesyjnych wynoszą 500 mln zł. Aby przejęcie El--Netu miało ekonomiczne uzasadnienie, zobowiązania operatora muszą spaść. Najprawdopodobniej więc ET zdecyduje się umorzyć dług korporacyjny, a banki zgodzą się na restrukturyzację należności, licząc, że w przyszłości odniosą dodatkowe korzyści, gdy El-Net zostanie przejęty przez inwestora strategicznego.