Stalexport, handlujący wyrobami hutniczymi, należał wczoraj do liderów zwyżek na giełdzie. Obroty wyniosły prawie 22 mln zł (czwarta wartość na rynku). Właściciela zmieniło blisko 5,5 mln akcji, czyli 5,1% kapitału.
Nie wszystkie banki sprzedały
Stalexport w ramach konwersji wierzytelności na kapitał wyemitował w ubiegłym roku prawie 95 mln akcji po 2 zł każda. Po wejściu papierów na giełdę w październiku część wierzycieli zaczęła wyprzedawać akcje, a kurs po dużym spadku utrzymywał się na poziomie około 1,5 zł. Walorów pozbywały się m.in. Pekao (miał 7%) i Millennium (9%). Po tym jak oba banki sprzedały papiery, od początku grudnia kurs zaczął powoli rosnąć. Wczoraj nieoczekiwanie o blisko 16%. Dlaczego? Inwestorzy ostrożnie podchodzili do Stalexportu, ponieważ obawiali się podaży akcji ze strony innych banków. Z listy akcjonariuszy wynika jednak, że większość byłych wierzycieli została w spółce. BPH PBK ma nadal ponad 9% walorów, PKO BP - 7%, BZ WBK - 6%, BOŚ - 3%, a Bank Handlowy - 1,7%. Obecność na zgromadzeniu, które ma zmienić statut i dokonać wyboru rady nadzorczej może świadczyć o tym, że wspomniane banki traktują Stalexport jako inwestycję średnio- lub długoterminową.
NFOŚiGW może przegrać
Walne zgromadzenie Stalexportu odbędzie się w czwartek. Od wczoraj do wglądu jest lista akcjonariuszy. Najwięcej głosów na zgromadzeniu będzie miał Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (ponad 16,7%). To on zaproponował wpisanie do statutu zapisu o tym aby akcjonariusze posiadający co najmniej 15% walorów Stalexportu byli uprawnieni do powoływania i odwoływania po jednym członku rady nadzorczej (jednocześnie uczestniczyliby w głosowaniach nad powoływaniem i odwoływaniem pozostałych członków). NFOŚiGW chce też, aby do statutu dopisano inne punkty. Rada nadzorcza na wniosek zarządu ma wyrażać opinie w sprawach przeniesienia praw i obowiązków wynikających z zezwoleń i koncesji oraz w sprawie zbycia akcji i udziałów w spółkach zależnych. Powyższe transakcje zaakceptować musi także walne zgromadzenie.