A. Modrzejewski zakwestionował prawdziwość danych, na które powołują się szefowie ABW czy ówczesnego UOP. - Po pierwsze, nie było żadnego monopolisty w dostawach ropy do koncernu. Bo przed dywersyfikacją, na którą powołuje się obecny zarząd Orlenu, kupowaliśmy ropę z Jukosa poprzez spółkę J&S. Teraz różnica jest w tym, że pojawił się kolejny operator (spółka Petroval - przypis red.). Nie zgadzają się też liczby, które podaje obecny zarząd Orlenu. Sumuje bowiem kontrakty długo- i krótkoterminowe - stwierdził A. Modrzejewski.
Powiedział też, że zarówno Andrzej Barcikowski, szef ABW, jak i Zbigniew Siemiątkowski, szef Agencji Wywiadu, mijają się z prawdą, twierdząc, że ostrzegali przed zagrożeniem bezpieczeństwa energetycznego kraju. Były prezes Orlenu nie chciał jednoznacznie powiedzieć, że z prawdą mijał się również Leszek Miller. - Premier mógł zostać wprowadzony w błąd. W orędziu do narodu mówił, że kontrakt, który podpisał nowy zarząd Orlenu, jest lepszy. Ale przecież, jakie on ma pojęcie o kontraktach na ropę? Więc albo go ktoś wprowadził w błąd od początku do końca, albo, po prostu, jest też członkiem jakiejś grupy - stwierdził. - Nie wiem, czy to jest grupa trzymająca władzę, czy raczej jest to jakaś grupa biznesowo-polityczna, której raczej zależy na własnych interesach niż na dobru własnego kraju - dodał A. Modrzejewski. Jego zdaniem, w takiej grupie mogłyby być jeszcze inne osoby, które naciskały na niego, żeby zrezygnował z fotela prezesa Orlenu. Były szef płockiego koncernu jest zwolennikiem powołania komisji śledczej ds. jego spektakularnego zatrzymania przez UOP, do którego doszło w lutym 2002 r.
A. Modrzejewski krytycznie ocenił też wybór Jana Wagi, prezesa Kulczyk Holding, na szefa rady nadzorczej Orlenu. - Największy akcjonariusz, jakim jest Skarb Państwa, powinien być zainteresowany tym, żeby to jego przedstawiciele mieli większość w radzie czy chociaż przewodniczącego. Do czego ta sytuacja może prowadzić? Moim zdaniem do przejęcia kontroli na spółką - dodał.