Reklama

Rynki wschodzące pod coraz większą presją podaży

Coraz chętniej inwestorzy sprzedają akcje spółek notowanych na rynkach wschodzących. W Ameryce Południowej indeksy straciły ponad 20% od tegorocznych szczytów. Bessa zagląda w oczy giełdom Dalekiego Wschodu.

Publikacja: 08.05.2004 10:35

Ostatnie tygodnie to prawie nieustający wzrost rentowności amerykańskich obligacji. W przypadku papierów 10-letnich w nieco ponad miesiąc dochodowość podskoczyła z 3,7% do 4,6%. Tym samym wyrównany został poziom z lata ubiegłego roku. Widoczna na wykresie rentowność wybicia w górę z formacji kanału wskazuje, że to jeszcze nie koniec. Możliwe jest dotarcie do szczytu z wiosny 2002 r. w okolicy 5,5%. Piątkowe dane z rynku pracy w USA wywołały dalszą przecenę papierów skarbowych, potwierdzając te wnioski.

Amerykanie

wycofują pieniądze

Taka perspektywa powoduje niepokój szczególnie w odniesieniu do rynków wschodzących. Wyrazem tego jest wycofanie przez Amerykanów z funduszy inwestujących w akcje o 14 mln dolarów więcej niż wyniosły wpłaty (dane obejmują tydzień zakończony w ostatnią środę). Stało się tak po raz pierwszy od początku listopada ub.r. Z funduszy lokujących środki na emerging markets odpłynęła w tym okresie kwota 411 mln dolarów, druga największa w historii.

Niekorzystne impulsy dla tej grupy rynków przenoszą również ostrzeżenia przez spowolnieniem tempa rozwoju chińskiej gospodarki. Efektem tego będzie spadek popytu na importowane przez ten kraj surowce oraz inne produkty. To oznacza mocny cios dla wielu wschodzących gospodarek, uzależnionych od eksportu, które ucierpią w wyniku obniżki cen części towarów, jak i mniejszego wolumenu sprzedaży zagranicznej.

Reklama
Reklama

Od kiedy szef Fed Alan Greenspan zaczął przebąkiwać o podniesieniu stóp procentowych, największym giełdom południowoamerykańskim wiedzie się źle. Dla bardzo zadłużonych gospodarek Argentyny i Brazylii podniesienie kosztów obsługi długu jest bardzo złą wiadomością. Inwestorzy zagraniczni zareagowali wyprzedażą tamtejszych aktywów. Efektem jest spadek indeksów Merval (Argentyna) i Bovespa (Brazylia) o ponad 20% od tegorocznych szczytów. Sytuacja techniczna Bovespy pokazuje, że to nie koniec kłopotów. Dopiero w ostatniej dekadzie kwietnia indeks wybił się w dół z trwającej prawie trzy miesiące konsolidacji. Na zamknięcie czwartkowych notowań wartość indeksu była najniższa od pół roku. Znacznie osłabiła się pozycja brazylijskiej waluty. Jeśli kurs real/USD przekroczy 3, będzie to oznaczać wybicie z rozległej konsolidacji. To jeszcze pogorszy sytuację inwestorów zagranicznych - nie dość, że będą tracić na spadających notowaniach akcji, to wartość ich portfeli obniży coraz słabszy real.

Sytuacja techniczna argentyńskiego indeksu Merval jest trochę lepsza - po wyprzedaży na przełomie stycznia i lutego, notowania na giełdzie w Buenos Aires wspięły się w połowie marca do najwyższego poziomu w historii. Ale właśnie trwa kolejna fala wyprzedaży i jeśli tylko wartość indeksu spadnie poniżej 1 tys. punktów, na wykresie pojawi się rozległy podwójny szczyt. Po przebiciu niemal 2-letniej linii trendu wzrostowego to dość prawdopodobne rozwiązanie.

Słabnie również Azja

Kolejnym kontynentem, który coraz bardziej odczuwa presję podaży, jest Azja. Szczyt na wykresie chińskiego Hang Seng ukształtował się już pod koniec stycznia, czyli w tym samym czasie, kiedy rozpoczęła się wyprzedaż w Ameryce Południowej. Po nieudanej próbie powrotu do wzrostu wartość indeksu spadła prawie o 15% w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Przełamana została główna linia trendu wzrostowego. 12 tys. punktów, gdzie zatrzymał się w tej chwili wykres indeksu, to bardzo ważny "technicznie" poziom. Dopóki wartość ta nie zostanie przebita, byki mają szansę na przejęcie kontroli nad rynki, później będzie to już mało prawdopodobne.

Szybko spadają także notowania na giełdach w Kuala Lumpur i Dżakarcie. Na zamknięcie czwartkowej sesji z podwójnego szczytu wybił się w dół koreański Kospi. Indeks jest o krok od tegorocznego minimum. Biorąc pod uwagę, jak zachowywał się na przełomie 1999 i 2000 roku oraz w 2002 roku, po zbudowaniu szczytu w pobliżu 1 tysiąca punktów, w najbliższych miesiącach spadki na tamtejszym rynku są bardzo prawdopodobne.Zadyszka dopadła też największy azjatycki rynek akcji. Nikkei 225 nie poradził sobie z granicą 12 tys. punktów i po zbudowaniu podwójnego szczytu znalazł się w krótkoterminowym trendzie spadkowym. Formacja nie zagraża na razie długoterminowej tendencji wzrostowej, zapoczątkowanej przed rokiem, ale przetestowanie kluczowego wsparcia na poziomie 11 tys. punktów jest niemal pewne.

Unia już nie chroni

Reklama
Reklama

Kraje, które 1 maja przystąpiły do Unii Europejskiej, określane są czasem mianem rynków konwergujących. Czyli nie są już zaliczane do rynków wschodzących, a jeszcze nie do rozwiniętych. Być może dlatego inwestorzy przytrzymali akcje notowane w Budapeszcie, Pradze i Warszawie trochę dłużej niż w Ameryce Południowej. Na wszystkich tych giełdach najwyższe wartości główne indeksy zanotowały 13 kwietnia. W ostatnich trzech tygodniach indeksy spadły o 7-10%. W każdym przypadku jest to największa korekta trendu wzrostowego w tym roku. Choć na żadnym wykresie nie ma formacji, która zapowiadałaby większy spadek, jest interesujące, czy indeksy WIG, BUX i PX50 zdołają zatrzymać spadek nad poziomem szczytów ukształtowanych w czasie internetowej hossy. WIG i BUX mają jeszcze 4-4,5% miejsca na spadki, PX50 ok. 12%.

Kryzys zaufania przeżywa rynek rosyjski. Zniżka indeksu RTS od tegorocznego maksimum przekroczyła już 20%. W zakończonym tygodniu doszło do wygenerowania silnych sygnałów sprzedaży, jakimi był spadek poniżej szczytu z października 2003 r. oraz przełamanie ponad 5-letniej linii trendu rosnącego, która dawała wsparcie przez cały miniony rok.

Gwóźdź wbije Nasdaq?

Wszystkie wymienione sygnały skłaniają do zastanowienia, czy na światowych rynkach akcji nie dochodzi właśnie do istotnego przesilenia. Potwierdzeniem takiego scenariusza będzie zmiana trendu na którejś z najważniejszych giełd. Te, od stycznia tego roku, utrzymują się w trendach bocznych. W niektórych przypadkach do wybicia w dół jest blisko. Głowa z ramionami ukształtowała się na wykresie Nasdaq Composite. Linia szyi tej formacji, znajdująca się w okolicach 1900 punktów, już była testowana. Na razie obroniła się, ale odbicie nie jest na razie imponujące i grozi kolejnym atakiem na wsparcie. Wybicie w dół z formacji sprawiłoby, że teza mówiąca o korekcyjnym charakterze wzrostu zapoczątkowanego na Nasdaq w październiku 2002 roku stałaby się dość prawdopodobna. To byłby zarazem gwóźdź do trumny rynków wschodzących.

Diametralna zmiana nastrojów

Tak gwałtowna zmiana nastrojów na amerykańskim rynku obligacji w dużym stopniu wynika z niedawnego przekonania większości inwestorów co do "cierpliwości" Zarządu Rezerwy Federalnej w kwestii podnoszenia kosztów pieniądza. Alan Greenspan w I kwartale tego roku zapewniał o tym kilka razy. Wiele banków inwestycyjnych uwierzyło w te zapewnienia i wykorzystywało sytuację do osiągania zysków. Pożyczały tani pieniądz na rynku i lokowały go w obligacje, zarabiając na różnicy w oprocentowaniu. W przekonaniu o opłacalności takich transakcji upewniły jeszcze zaskakująco słabe dane z amerykańskiego rynku pracy, opublikowane na początku marca. Zepchnęły one rentowność 10-letnich papierów skarbowych do najniższego poziomu od lipca minionego roku. Po miesiącu klimat do inwestowania w bezpieczne instrumenty zmienił się diametralnie. Kolejne informacje z rynku pracy były znakomite, a inflacja bazowa odnotowała wyraźny skok w górę. Zmieniła się też retoryka członków Fed, którzy zaczęli przygotowywać rynek do zaostrzenia polityki pieniężnej. Zmieniło to warunki, na jakich zawierano transakcje wykorzystujące różnicę pomiędzy tym, po ile można pożyczyć pieniądze i ile można zarobić na obligacjach. Oczekiwanie na wzrost ceny pieniądza przy trwającym spadku kursów obligacji skłania do pozbywania się papierów dłużnych i oddawania pożyczonych środków. To dodatkowo napędza przecenę obligacji, grożąc pojawieniem się panicznych zachowań. Zbyt szybkiego wzrostu rynkowych stóp procentowych uczestnicy rynków giełdowych obawiają si

Reklama
Reklama

Wzrost rynkowych stóp procentowych niekorzystnie oddziałuje na rynek akcji na trzy sposoby:

- zwiększa koszty obsługi zadłużenia dla przedsiębiorstw,

- czyni lokaty w bezpieczne instrumenty (stają się bardziej rentowne) bardziej konkurencyjnymi w stosunku do akcji (oczekuje się wyższej stopy zwrotu),

l obniża akceptowalny przez giełdowych inwestorów poziom wycen giełdowych, dla których punktem odniesienia jest wysokość stopy wolnej od ryzyka.

Emerging markets i USA

Reklama
Reklama

Jakie sygnały z przeceny na rynkach wschodzących płyną dla amerykańskich giełd? Zauważmy, że Stany Zjednoczone borykają się z problemem narastającego deficytu handlowego. Nie złagodziła go pokaźna obniżka wartości dolara. Pogorszenie koniunktury gospodarczej w państwach zaliczanych do emerging markets, które są jednymi z największych odbiorców amerykańskiego eksportu, tylko zaostrzy kłopoty. Jednocześnie warto zwrócić uwagę na notowania akcji w krajach, które są największymi eksporterami do USA - Kanadzie, Meksyku czy Japonii. Spadek notowań byłby wyrazem obaw o kondycję amerykańskiej gospodarki i to, czy w dalszym ciągu będzie w stanie sprowadzać z zagranicy taką ilość dóbr, jak dotychczas. Z badań ekonomistów wynika, że oprócz deprecjacji kursu walutowego redukcja nadmiernego niedoboru w handlu zagranicznym odbywa się kosztem spowolnienia rozwoju gospodarczego. W tym kontekście niepokojącym sygnałem jest kwietniowy spadek wartości kanadyjskiego indeksu, który doprowadził do opuszczenia dołem kilkutygodniowej konsolidacji. Tym samym zmiana trendu stała się faktem.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama