Reklama

VAT groźniejszy niż terroryści

Z Grzegorzem Prądzyńskim, prezesem Orbis Travel, rozmawia Łukasz Wójcik

Publikacja: 08.05.2004 10:26

Ubiegły rok był ciężki dla całej branży turystycznej. Czy można powiedzieć, że to był dołek i możemy się spodziewać poprawy koniunktury?

Zawsze może być gorzej. Na turystykę nie tylko w Polsce, ale na całym świecie oddziaływało wiele czynników. Sytuacja międzynarodowa spowodowała, że branża generalnie spowolniła tempo rozwoju. Ludzie obawiają się podróżować, ale ten proces rozpoczął się od zamachów terrorystycznych na World Trade Center w 2001 r. Również negatywnie na turystykę wpłynął konflikt w Iraku. W Polsce w turystyce wyjazdowej podstawowym problemem jest kryzys gospodarczy i zubożenie społeczeństwa. To powoduje, że ludzie odkładają wyjazdy zagraniczne na później. Wolą np. wyjechać do rodziny. Dodatkowo na to nałożył się element nieuczciwej konkurencji kilku tour-operatorów, którzy w trudnej sytuacji rynkowej chcieli ratować się, stosując ceny dumpingowe. To musiało zakończyć się bankructwem - oczywiście kosztem klientów. Może w tym roku będzie mniej oszustw i sytuacji, kiedy turyści będą wyrzucani z hoteli.

Kto na tym stracił oprócz klientów tych biur?

Na takich praktykach straciła tak naprawdę cała branża. Zostało podważone dobre imię polskich biur podróży wśród partnerów za granicą. Teraz partnerzy zagraniczni np. hotelarze, dwa razy sprawdzają, z kim mają do czynienia. Zostali poszkodowani na olbrzymie kwoty liczone w milionach dolarów, więc nie ma w tym nic dziwnego. Firmy stosujące normalne zasady rynkowe straciły także klientów, co odbiło się na ich zeszłorocznych wynikach.

W turystyce są dwie metody oszukania. Obie sprowadzają się do wyprowadzenia pieniędzy przez "tanią ofertę". Nieuczciwe firmy nie płacą partnerom za bilety, hotele itd. pobierając oczywiście pieniądze od klientów. Następnie właściciel ucieka do kraju pochodzenia, jeżeli był to operator zagraniczny lub ogłasza bankructwo.

Reklama
Reklama

Często ta metoda ma jeszcze inny wariant. Kiedy firma przeczuwa, że traci płynność, otwiera następne biuro podróży, które de facto posiada innych udziałowców. Następnie przejmuje sieć sprzedaży tego pierwszego biura, które ogłosiło już bankructwo i oszukało klientów. I taki proceder może się powtórzyć kilka razy.

Powiedział Pan, że nieuczciwe biura zachęcają tanią ofertą. Czyli można rozumieć, że dla Polaków cena jest najważniejsza.

Tak, cena jest, niestety, priorytetem. Jakość jest na drugim miejscu. Klienci często nie zwracają uwagi, kto tak naprawdę kryje się za ofertą. Bywało tak, że biuro podróży wysyłało kilkanaście tysięcy klientów za granicę, dzięki temu generowało kilkadziesiąt milionów złotych obrotu, ale kapitał zakładowy nie przekraczał 50 tys. zł. Majątkiem trwałym był zazwyczaj w takich przypadkach dziesięcioletni "maluch". Cudów nie ma. Turystyka jest takim samym biznesem, rządzącym się prawami ekonomii, jak inne.

Wspomniał Pan, że w ubiegłym roku negatywnie na branży odbiła się wojna w Iraku. Czy ostatnie zamachy w Hiszpanii mogą zadziałać podobnie? W końcu Polska też jest bezpośrednio zaangażowana w konflikt.

Trudno powiedzieć. Fakt że zdarzyło się to w Madrycie, nie powinien mieć wpływu na turystykę w tym kraju, ponieważ koncentruje się ona w innych rejonach. Zagrożenie atakami było, jest i będzie. Nad takimi rzeczami nie da się zapanować.

Dużo mówi się o podatku VAT od usługi pakietowej w turystyce przyjazdowej. Czy rzeczywiście opodatkowanie tego segmentu jest groźne?

Reklama
Reklama

Turystyka przyjazdowa do Polski boryka się z problemami od kilku lat. W tym kontekście jeszcze bardziej niż zamachów terrorystycznych powinniśmy bać się naszych władz. Próbowały wprowadzić podatek VAT (22%) skutkujący podwyżkami cen, który skuteczniej wyeliminowałby turystykę przyjazdową do Polski niż jakakolwiek bomba. Na szczęście branży udało się wywalczyć najmniejsze zło, ale wcale nie najlepsze rozwiązanie. Polska miała szansę i mogła wynegocjować odstępstwa od dyrektywy unijnej i zerowy VAT. Niestety, nie zrobiła tego. W efekcie mamy podatek od marży przy jednoczesnym zniesieniu odliczeń VAT-u od usług wchodzących w skład imprezy turystycznej, za które biura podróży płacą, tzn. np. hotel, transport itp. Oznacza to wzrost cen o ponad 9%.

VAT od całości produktu przyjęły Francja i Niemcy. Dania wynegocjowała zero. Podobnie było w przypadku Irlandii. Unia jednak już pracuje nad zmianami w VI Dyrektywie.

Firmy z branży przyjmują już rezerwacje na sezon letni. Jak można porównać ten okres do ubiegłego roku?

Na razie wygląda to dobrze. Odnotowujemy duże wzrosty sprzedaży. W zimie oczywiście najbardziej popularny był Egipt. W lecie np. Kreta, bo łączy plażę z tamtejszym folklorem. To będzie podstawowy kierunek w tym roku. Dobrze sprzedają się inne kierunki greckie, a także hiszpańskie. Zobaczymy, jak będzie w przypadku Turcji. W ubiegłym roku, mimo swoich walorów turystycznych, ten kraj nie był popularny ze względu na wojnę w Iraku i bezpośrednie uczestnictwo w tym konflikcie.

Coraz popularniejsze stają się wczasy w Bułgarii. Większość inwestycji zagranicznych w tym kraju to właśnie turystyka, hotele. Przy poprawiającej się jakości usług można tam jeszcze spędzić wakacje za bardzo sensowną cenę. Myślę, że w ciągu kilku lat Bułgaria stanie się modna na świecie, ale wtedy ceny wzrosną.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama