Zysk netto Fortisu wyniósł w pierwszych trzech miesiącach 1,28 mld euro. To był rekordowy wynik kwartalny w historii belgijskiej firmy. Rok wcześniej Fortis miał 453 mln euro straty, do której przyczyniły się odpisy w wysokości aż 1,22 mld euro związane z nieudanymi inwestycjami na rynkach akcji. Tym razem spółka zarobiła na giełdzie, choć nie podała wczoraj konkretnych liczb.
Fortis poinformował, że zysk operacyjny z podstawowej działalności, w bankowości wyniósł 653 mln euro i był aż o 82% wyższy niż przed rokiem. Przyczyniły się do tego większe wpływy z odsetek. W private bankingu, czyli kompleksowej obsłudze finansowej najzamożniejszych klientów zysk wzrósł o 56%, do 39 mln euro.
Do wyniku za I kwartał Fortis zaliczył 119 mln euro wpływów z pierwotnej oferty publicznej (IPO) na rynku amerykańskim spółki zależnej Assurant, a także 143 mln euro, które zasiliły kasę firmy po sprzedaży hiszpańskiej jednostki Seguros Bilbao.
Sprzedaż mniej istotnych aktywów to jeden z głównych elementów strategii prezesa Fortisu - Antona van Rossuma. - Zamierzamy koncentrować się na kluczowej działalności, w bankowości, przede wszystkim na terenie krajów Beneluksu. Jednak w tym samym czasie będziemy starać się kontynuować ekspansję na tych rynkach, na których mamy ugruntowaną pozycję - powiedział wczoraj, przy okazji publikacji wyników, A. van Rossum.
Rynek dobrze odebrał rezultaty Fortisu, tym bardziej że były one lepsze od oczekiwanych. Ankietowani przez Bloomberga analitycy spodziewali się, że firma zarobi ok. miliarda euro. Akcje Fortisu zdrożały na początku wczorajszej sesji w Brukseli o ponad 1%. Od początku roku ich kurs wzrósł o 12%.