W połowie maja walne zgromadzenie Stalexportu upoważniło zarząd do podwyższenia kapitału zakładowego w ramach kapitału docelowego. Może wzrosnąć maksymalnie o 46%. Zarząd w ciągu trzech lat - jednorazowo lub w kilku etapach - może zdecydować o emisji do 50 mln akcji.
Wczoraj rada nadzorcza spółki miała zaakceptować wielkość emisji, zdecydować, czy zostanie przeprowadzona z prawem poboru i ustalić przedział cenowy walorów. Ostateczną cenę emisyjną poda zarząd firmy na tydzień przed ofertą, a ta planowana jest na połowę lipca. Emil Wąsacz, prezes Stalexportu, mówił niedawno, że spółka chciałaby pozyskać w gotówce około 100 mln zł, a cena akcji mogłaby wynieść około 3,5 zł. Reszta papierów być może zostałaby objęta za aport.
Stalexport jest zainteresowany przejęciem firmy zajmującej się handlem wyrobami hutniczymi i do niej mógłby skierować papiery. Spółka może też potrzebować środków na dokapitalizowanie Stalexportu Autostrady Dolnośląskiej. Firma ta startuje w przetargu na koncesję umożliwiającą obsługę płatnego odcinka autostrady A4 Katowice - Wrocław.
Stalexport ostatnio "ucierpiał" na giełdzie. Po ponad 4-proc. przecenie kursu w piątek wczoraj notowania spadły o blisko 5%, do 2,85 zł. Inwestorów mogły przestraszyć informacje o poręczeniach i gwarancjach udzielonych jeszcze przez poprzedni zarząd, którym kierował Ryszard Harhala.
Największym akcjonariuszem Stalexportu pozostaje NFOŚiGW (ma 16,7% udziałów), PKO BP ma 7,1% papierów, a BZ WBK 5,5%.