Kilka miesięcy temu razem z Piotrem Nurowskim, prezesem Elektrimu, informował Pan, że powstaje oferta sprzedaży udziałów w PTC. Mówiliście, że przygotowujecie ją we współpracy z Vivendi, a jej złożenie Deutsche Telekomowi to kwestia kilku tygodni. Czy tak się stało?
W dalszym ciągu ją przygotowujemy. Przy tej okazji trzeba uzgodnić również wiele szczegółów ewentualnego porozumienia. Elektrim i Vivendi mają procesy, toczą spory, dzielą ich rozbieżności. Jest ich sporo, a złożenie oferty będzie wymagać ich wygaszenia. Musimy porozumieć się co do szczegółów tego procesu.
Czego dotyczą największe rozbieżności?
Vivendi twierdzi, że nie kontroluje spółki Elektrim Telekomunikacja, ponieważ posiada jedynie 49% udziałów. Co więcej, nigdy nie był zobowiązany do wystąpienia do odpowiednich organów o zgodę na przekroczenie 51% udziałów. Vivendi złożył w tej sprawie w londyńskim arbitrażu pozew o ustalenie, że w 2001 r. nie musiał ubiegać się o zgodę w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz MSWiA na zwiększenie kontroli w Elektrimie Telekomunikacji. Twierdzi również, że nie kontroluje Ymer Finance, spółki, która odkupiła od Elektrimu 2% ET. Tymczasem zgodnie z umową zawartą przez Elektrim z Vivendi we wrześniu 2001 r., Vivendi miał objąć 51% w ET po uzyskaniu odpowiednich zezwoleń, o które miał wystąpić niezwłocznie po podpisaniu umowy. Sprawa ta jest dla Elektrimu istotna z tego względu, że pewne prawa Elektrimu, jako mniejszościowego udziałowca spółki, są zagwarantowane dopiero po uzyskaniu przez Vivendi 51% udziałów w spółce. Elektrim złożył powództwo wzajemne, w którym udowadnia, że został wprowadzony w błąd, a umowa z września 2001 r. została zawarta przez Vivendi "w złej wierze". Zarząd Elektrimu był przekonany, że Vivendi zamierza odkupić udziały od Ymer Finance i niezwłocznie wystąpi o odpowiednie zezwolenia.
Vivendi podał oficjalnie, że planuje sprzedać udziały w ET. Nie wykluczył też, że wcześniej odkupi udziały w ET od Ymer Finance, choć francuski koncern cały czas twierdzi, że nie ma wpływu na działalność YF. Wiedział Pan, że ma takie plany?