Tak. Wykonano szereg prac koncepcyjnych i przygotowawczych. Chciałbym, żeby jak najszybciej doszło do przeniesienia własności naszych akcji ze Skarbu Państwa na Naftę - pierwszy etap realizacji strategii, a następnie, by zarząd NP skutecznie przeprowadził rozmowy z firmami, które mogłyby u nas zainwestować.
Ile pieniędzy potrzebuje spółka, żeby dynamicznie się rozwijać. Jakiej pomocy finansowej oczekuje Pan od inwestora?
Szacunki są różne. Od kilkudziesięciu milionów złotych wzwyż. Sporo pieniędzy potrzebujemy na inwestycje w produkcję nawozów. Przypominam, że w strategii rządowej pomocy dla sektora Wielkiej Syntezy Chemicznej zapisano potrzeby finansowe ZAT na około 220 mln zł. Pieniądze są potrzebne na oddłużenie i inwestycje.
Zakłady Azotowe Tarnów są w konflikcie z Pekao, które zaskarża układ z wierzycielami. Czy jest szansa na porozumienie?
Pekao jako jedyny nasz wierzyciel opowiadał się przeciw układowi. Po jego otwarciu w ciągu dwóch dni spłaciliśmy kredyty wobec tego banku, które nie weszły do układu. Bank wykorzystał wszystkie możliwości prawne, żeby unieważnić układ. Mam nadzieję, że sprawa wkrótce zostanie zamknięta.
Spółka, którą Pan zarządza, jest jednym z największych pracodawców w Małopolsce. Z firmy odeszło 1800 osób. Czy przewidywane jest dalsze ograniczanie zatrudnienia?
Obecnie w spółce matce pracuje 2550 osób. Jest to bezpieczny poziom, jakkolwiek nie zarzekam się, że nie można go jeszcze zmniejszyć.
ZA Tarnów udzieliły niedawno licencji technologicznej chińskiej firmie. Czy to oznacza, że podobne ruchy spółka może wykonać również w Europie?
Nie. Chiny są na tyle chłonnym i dalekim rynkiem dla produktów, które powstaną na naszej licencji, że nie zagraża to bezpośrednio naszej sprzedaży. Ale gdybyśmy licencje udostępnili firmom z naszego kontynentu, to tak jakbyśmy sobie sami odbierali część rynku.
Jak to się stało, że polska firma sprzedaje w Chinach swoje pomysły?
Od 25 lat eksportujemy do różnych krajów myśl techniczną. W Chinach podpisaliśmy trzy kontrakty. Sprzedaliśmy tam licencje na produkcję tworzywa konstrukcyjnego, opracowaną przez naszych inżynierów wspólnie z Instytutem Chemii Przemysłowej w Warszawie i Instytutem Tworzyw Sztucznych w Puławach.
Większość produkcji zakłady wysyłają nCzy chce Pan utrzymywać politykę wysokiej zagranicznej sprzedaży, czy też postaracie się zwiększyć sprzedaż w Polsce?
Tegoroczne plany zakładają, że za granicę, przede wszystkim do krajów Unii Europejskiej, trafi o 8% więcej produktów niż w zeszłym roku. W 2003 r. udział eksportu w sprzedaży przekroczył 63%. Kurs euro rzeczywiście sprzyja eksporterom.
Jakich wyników spodziewa się Pan na koniec tego roku?
Chcemy zbliżyć się do 1 mld zł przychodów ze sprzedaży. Zakładaliśmy wcześniej, że zysk brutto przekroczy 50 mln zł. Stało się to już po pięciu miesiącach, choć teraz nastąpi okres remontowych postojów oraz pewnego zastoju wakacyjnego. Lato nie jest dobrym okresem dla firm chemicznych.
Zakłady zajmują 600 hektarów. Część jest niewykorzystana, stąd pomysł na Park Przemysłowy. Zapraszacie firmy do lokowania swojej produkcji w Tarnowie. Z jakim skutkiem?
Dobrym. Na terenie naszego zakładu ulokowało się już kilkadziesiąt zewnętrznych firm. Różnych, często bardzo małych. Wspólnie z władzami miasta staramy się wypracować dobrą ofertę i przyciągnąć maksymalnie dużo inwestorów.
Dziękuję za rozmowę.