Właściciele Computer Communication Systems rozważają dwa scenariusze. Albo spółka zostanie wprowadzona na GPW, albo pozyska inwestora strategicznego. - W obu przypadkach liczymy, że CCS dostanie zastrzyk pieniędzy na rozwój - powiedział wiceprezes Grzegorz Piecek.
Na możliwość wyboru giełdowego wariantu wskazuje m.in. akcjonariat CCS. Największymi udziałowcami są dwa fundusze: notowany na parkiecie MCI Management, kontrolujący prawie 65% kapitału, i Enterprise Investors (ponad 10%). Podmioty zainwestowały w CCS w 1999 r. Reszta papierów należy do założycieli i menedżmentu. W przypadku funduszy venture capital sprzedaż papierów przy okazji publicznej oferty jest najczęściej spotykaną formą wyjścia z inwestycji.
CCS nie powinna mieć problemów z uplasowaniem akcji, bo po gruntownej restrukturyzacji szybko zwiększa sprzedaż i zyski. W zeszłym roku obroty sięgnęły 35 mln zł. Plany na ten rok zakładały 40 mln zł. Tymczasem już po I półroczu przychody wyniosły 31,3 mln zł, czyli o 114% więcej niż rok wcześniej. EBITDA (wynik operacyjny powiększony o amortyzację) to 0,8 mln zł. Prognoza na cały rok mówiła o 2,5 mln zł. Firma podniosła poprzeczkę do 3 mln zł. W 2005 r. EBITDA ma wynieść 5,25 mln zł, zamiast planowanych na początku tego roku 3,3 mln zł. Lepsze wyniki tłumaczone są silniejszym popytem oraz pozyskaniem nowych kontrahentów.
CCS świadczy usługi integracyjne. Ofertę kieruje głównie do podmiotów z branży handlowej i dystrybucyjnej. Jej klientami są m.in. Jeronimo Martins Dystrybucja, Kaufland Polska, Plus Discount, Kronopol, Orlen.