Dołączenie do 15 krajów tworzących wspólny europejski rynek, mimo że przesądzone już w zeszłorocznym referendum, nie zostało do końca zdyskontowane w wycenach giełdowych spółek spożywczych. Szczególnie działających w branży mięsnej. Stąd gorączkowe zakupy akcji, które wyniosły indeks Przemysł Spożywczy do 9,2 tys. pkt, najwyższego poziomu w historii. Ale to już przeszłość. Na początku maja entuzjazm wyparował. Notowania nie rosną na wieść o idących w górę cenach mięsa (pod wpływem popytu z Unii).
Ostatnia fala zniesiona
Na wykresach niektórych spółek kwietniowa fala wzrostowa została niemal w całości zniesiona. Dotyczy to przede wszystkim firm w słabszej kondycji finansowej, takich jakich Beef-San czy Ekodrob. Kto kupił ich akcje na kwietniowym szczycie, ma dziś portfel chudszy o 25%-35%.
Największe spośród firm, które wzięły udział w kwietniowym wzroście - Sokołów i Rolimpex - utrzymują się w niedużej odległości od osiągniętych wtedy szczytów (ok. 10%). Niemniej nie widać w tej chwili papierów, które mogłyby przesądzić o kontynuacji trendu wzrostowego w branży spożywczej. Z tonu spuściła nawet spółka Duda i tylko Indykpol bije kolejne rekordy cenowe.
Na wykresie indeksu Przemysł Spożywczy odwrót od firm z branży odbił się ponad 10-proc. spadkiem wartości od majowego szczytu. Jednak wybicie w dół z 4-tygodniowej konsolidacji nie spowodowało dalszego spadku spółek spożywczych. Branżowy wskaźnik powrócił do trendu bocznego i jeśli tylko przebije opór na 8650 pkt, kontynuacja hossy będzie dość prawdopodobna. Zdecydowany spadek zainteresowania spółkami spożywczymi stawia jednak taki scenariusz pod znakiem zapytania.