Wczorajsza sesja mogła podobać się właścicielom długich pozycji. Wzrost cen potwierdzony przez wzrost obrotów oraz wzrost liczby otwartych pozycji po prostu nie może się nie przypaść do gustu. Wprawdzie wartość bezwzględna obrotów jakoś szczególnie się nie wyróżnia, ale jednak porównując ostatnie dni można mówić o większej aktywności inwestorów.
Niskie otwarcie notowań oraz wysokie zamknięcie zapewniło bykom białą świecę na wykresie dziennym. Wykres oparty na dokładniejszych danych wygląda bardzo ciekawie. O ile wczorajsza sesja to sukces byków, to jednak na razie nie można mówić o przełomie. Wczorajszym wzrostem udało się bykom oddalić możliwość przełamania wsparcia na dolnym ograniczeniu kanału wzrostowego. Nie przesądza to jeszcze o trwałej przewadze popytu. Tu potrzeba czegoś więcej. Na razie to tylko przewaga w czasie jednej sesji. Aby mówić o możliwości wzrostu w ciągu kilku dni, potrzebny jest poważniejszy sygnał kupna. Za taki będzie można uznać ewentualne zamknięcie ostatniej luki bessy. Taki wzrost zanegowałby wtedy wykreśloną formację wyspy. Taki sygnał dałby możliwość oczekiwania na wzrost w okolice górnego ograniczenia kanału.
Nie sądzę jednak, by miało się to przeistoczyć w coś bardziej trwałego. Obecne warunki raczej nie sprzyjają trwałym wzrostom. W średnim terminie nadal należy bardziej liczyć się ze spadkiem cen niż ich wzrostem. Po pierwsze, cały czas nie pojawił się sygnał w postaci znacznego wzrostu podaży pieniądza. Po drugie, ostatnie zachowanie złotówki nie sprzyja kolejnym zakupom graczy z zagranicy. Ta jest po prostu za droga. Jeśli wyznaczymy wartość indeksu WIG20 w dolarach amerykańskich, to oglądanej przez ponad dwa miesiące konsolidacji w złotówkach odpowiada "dolarowy" trend wzrostowy, który właśnie wyciągnął indeks na nowe maksima.