Informatyczna spółka nie chce ujawnić, po co potrzebne są jej dodatkowe środki. Jest to o tyle interesujące, że do tej pory wykorzystała zaledwie 76 mln zł z puli liczącej do niedawna 200 mln zł.

Teorii jest kilka. Najbardziej prawdopodobna mówi, że Prokom zbiera środki na wykup obligacji zamiennych na akcje. Pod koniec 2001 r. integrator wyemitował papiery dłużne o wartości 200 mln zł. Po trzech latach ich właściciele mogą przedstawić obligacje do wykupu. Kiedy kurs utrzymywał się powyżej 170-180 zł, opłacało się konwertować obligacje na akcje, żeby uzupełnić portfel tanimi papierami. Sporo obligatariuszy zdecydowało się na ten krok w II kwartale, co było przyczyną słabego zachowania się kursu w maju. Teraz akcje notowane są po 156 zł. Konwersja jest nieopłacalna. Lepiej przedstawić obligacje do wykupu, a za otrzymane środki kupić tańsze akcje spółki na giełdzie. - Prokom musi się liczyć z tym, że w grudniu będzie musiał wyłożyć 140-150 mln zł na wykup papierów dłużnych - powiedział Sobiesław Pająk, analityk CDM Pekao. Zastrzegł, że jest to tylko jeden z wariantów, dla realizacji którego Prokom chce pożyczać środki z rynku kapitałowego.

Inne wytłumaczenia podsuwane przez analityków mówią o konieczności dokapitalizowania spółek celowych, utworzonych do realizacji projektów offsetowych, czy zapotrzebowaniu na kapitał obrotowy, niezbędny do realizacji dużych projektów informatycznych w PZU, ZUS-ie czy Poczcie Polskiej.