Krzysztof Żyndul, prezes Nafty Polskiej (agenda rządowa powołana m.in. do prywatyzacji firm chemicznych), złożył już w maju w ministerstwie skarbu projekt restrukturyzacji sektora wielkiej syntezy. Informował wtedy, że powinny powstać dwa koncerny. Pierwszy - azotowy, miały utworzyć zakłady azotowe w Puławach oraz zakłady chemiczne w Tarnowie i Kędzierzynie. Natomiast dla Zakładów Chemicznych Police zarząd NP przygotował odrębną koncepcję. W oparciu o tę firmę miałby powstać koncern fosforowy, który później trafiłby na giełdę.
Aktualizacja, przesłana wczoraj do resortu, unieważniła plany łączenia firm. Teraz Zakłady Azotowe Puławy mają pójść na giełdę. - Zależy nam na debiucie giełdowym - przyznaje Zygmunt Kwiatkowski, prezes ZA Puławy. Zakłady Azotowe z Tarnowa podniosą kapitał. Nowe akcje w zamian za długi obejmie Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Podobny los spotka zakłady z Kędzierzyna. PGNiG będzie miało opcję sprzedaży akcji. Będzie ona wystawiona prawdopodobnie na Orlen.
Kolejne dwie państwowe spółki chemiczne, Sarzyna i Zachem, mają zostać sprzedane w przetargu. Kiedy? - To będzie zależało od tego, jak szybko ich akcje zostaną przeniesione z ministerstwa skarbu do nas. Na razie tylko wykonujemy prawa głosu z nich, ale formalnie nie jesteśmy ich właścicielem - przyznaje K. Żyndul. Przeniesienie akcji może nastąpić na przełomie września i października.
W przesłanej wczoraj aktualizacji nie zmieniła się strategia dla Polic. Spółka ma zostać kupio-
na przez krajowego inwestora (najprawdopodobniej Ciech lub PGNiG). Później zostanie wprowadzona na GPW.