100 tys. USD, czyli ok. 360 tys. zł, otrzyma firma doradztwa personalnego Korn/Ferry, która ma znaleźć nowego prezesa Orlenu - wynika z naszych ustaleń. Praca doradców potrwa zaledwie kilka tygodni. Lista kandydatów ma być opracowana do 17 września. Potwierdziły się nasze informacje, że po jednym kandydacie na szefa płockiego koncernu będzie mógł zgłosić również każdy członek rady nadzorczej. Kandydaci doradców i członków utworzą wspólną długą listę. Ci, którzy się na niej znajdą, zostaną poproszeni przez radę nadzorczą na indywidualne rozmowy. Po "przesłuchaniach" członkowie rady sporządzą listę krótką, nad którą będą głosować. Ostateczny wybór prezesa PKN Orlen ma zapaść we wrześniu.
Praca firmy doradczej, mimo że sowicie wynagradzana, w rzeczywistości wydaje się wyjątkowo prosta. Prezes i tak zostanie wybrany po namaszczeniu przez premiera Marka Belkę i ministra skarbu Jacka Sochę. Dlaczego tak sądzę? Wskazuje na to choćby nie tak odległa historia. O tym, że Zbigniew Wróbel, poprzedni prezes Orlenu, obejmie fotel, wiadomo było na trzy miesiące przed decyzją rady nadzorczej w tej sprawie (i zatrzymaniem przez służby specjalne Andrzeja Modrzejewskiego). Tym razem także wydaje się, że finał w orlenowskim konkursie jest przesądzony.
Świadczą o tym różne fakty. Np. to, że rada nadzorcza powierzając ostatnio Januszowi Wiśniewskiemu, dotychczasowemu wiceprezesowi Orlenu, funkcję p.o. prezesa, zaznaczyła, że nie może on startować w konkursie. Wygląda więc na to, że ręka, która steruje konkursem, nawet nie stara się być niewidzialna. Poza tym kryteria, które ma spełniać nowy prezes Orlenu, zostały tak ustawione, że... praktycznie każdy może nim zostać (z wyłączeniem rzecz jasna wspomnianego już wcześniej J. Wiśniewskiego).
I tylko to partyjno-państwowe "błogosławieństwo" będzie bez wątpienia konieczne...
Profil idealnego kandydata na prezesa Orlenu,