Akcje Mostostalu podrożały w piątek o 18,4% i na zamknięciu sesji kosztowały 21,9 zł, osiągając kilkuletnie maksimum. Kurs spółki zbliżył się tym samym do historycznego rekordu (więcej za papiery firmy płacono tylko podczas dwóch sesji w maju 1999 roku).
Główną przyczyną piątkowej zwyżki była informacja o zawarciu porozumienia z Płockim Przedsiębiorstwem Robót Mostowych w sprawie dalszej realizacji kontraktu na budowę mostu w Płocku.
Wystarczyło postraszyć
Jak informowaliśmy, Mostostal, który miał wykonać część konstrukcyjną mostu, odstąpił od umowy z PPRM. Zleceniodawca domagał się od giełdowej firmy prawie 191 mln zł kary za rzekomą zwłokę w realizacji kontraktu. Mostostal nie zgadzał się z tym zarzutem i twierdził, że kuriozalne żądania PPRM to "odpowiedź" na pozew Mostostalu, w którym żądał podwyższenia wynagrodzenia za wykonywane roboty (pierwotnie miał dostać 35,7 mln zł).
Przekonany o słuszności swoich racji Mostostal odstąpił od umowy i zagroził, że będzie dochodził odszkodowania od PPRM, obarczając kontrahenta winą za zerwanie kontraktu. Umowa przewidywała w takim przypadku karę w wysokości 15% wartości umowy, czyli ponad 5,3 mln zł. PPRM, które obawiało się, że spór może również opóźnić oddanie mostu, ustąpiło. Wycofało pozew wzajemny, a Mostostal powrócił na plac budowy.