Reklama

PGNiG na giełdę

Z Markiem Kossowskim, prezesem Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, rozmawia Ewa Bałdyga

Publikacja: 09.09.2004 08:48

Spółka, którą Pan zarządza, ma szansę za kilka miesięcy znaleźć się na giełdzie. Dlaczego wybrał Pan tę drogę rozwoju firmy?

Z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że stoimy przed koniecznością pozyskania kapitału. Dotychczas korzystaliśmy wyłącznie z pomocy banków albo innych instytucji finansowych. Pieniądze, które chcemy zdobyć na giełdzie, są tańsze niż z innych źródeł, np. kredytów czy obligacji. Przy okazji upublicznienia chcemy przeprowadzić restrukturyzację finansową firmy i zmniejszyć zadłużenie.

Jak duże jest zadłużenie PGNiG?

Około 5 mld zł. Są to zobowiązania długoterminowe, które zostały zaciągnięte na inwestycje. W 2001 roku firma wyemitowała euroobligacje o wartości 800 mln euro. Niestety warunki finansowe tej emisji są trudne. Chcemy je poprawić i szukamy nowych rozwiązań.

Kto według Pana będzie kupować akcje PGNiG?

Reklama
Reklama

Liczę na Otwarte Fundusze Emerytalne. Czy będą zainteresowani zagraniczni inwestorzy branżowi - tego nie wiem. Jedni deklarują chęć zakupu naszych akcji, inni twierdzą, że nie są zainteresowani.

Ile pieniędzy firma chce pozyskać z giełdy i na co będą przeznaczone?

Kapitał zostanie podwyższony maksymalnie o 15%. Planujemy uzyskać dzięki temu ok. 1,5 mld zł. Chcemy je wykorzystać częściowo na spłatę zadłużenia, częściowo na inwestycje związane ze zwiększeniem bezpieczeństwa energetycznego. Mamy ambitny plan, który w dużym stopniu jest wymuszony sytuacją na rynku. Działamy już na otwartym rynku europejskim, musimy się rozwijać.

Jakie inwestycje chcą Państwo przeprowadzić?

Przede wszystkim chcemy zwiększyć krajowe wydobycie gazu i ropy naftowej. To automatycznie poprawi sytuację finansową przedsiębiorstwa, gdyż polskie surowce są znacznie tańsze od importowanych. Będziemy też inwestować w projekty związane z poprawą bezpieczeństwa energetycznego w sektorze gazu. Chodzi np. o połączenie naszego systemu przesyłowego z systemami zagranicznymi, poprzez granicę zachodnią i południową. Będziemy też rozbudowywać podziemne magazyny gazu. Zamierzamy też zwiększyć moce przesyłowe i dystrybucyjne gazu.

Teraz są niewystarczające?

Reklama
Reklama

Tak. W Polsce istnieją tzw. białe plamy, czyli tereny zupełnie nie zgazyfikowane. Dla PGNiG rozwój sieci gazowej będzie oznaczać wzrost przychodów ze sprzedaży, gdyż po prostu przybędzie nam nowych klientów.

Co jeszcze, prócz rozwoju sieci, planują Państwo zrobić dzięki pieniądzom pozyskanym z giełdy?

Mamy nowe projekty dotyczące dywersyfikacji dostaw gazu do Polski. Zamierzamy sprowadzać albo gaz sprężony, albo skroplony. Analizujemy dwa alternatywne rozwiązania. Aby zbudować infrastrukturę, która będzie mogła odbierać ten gaz, trzeba wydać około 1 mld zł.

Na co dokładnie zostałby przeznaczony 1 mld zł?

Na budowę terminali i odpowiedniej infrastruktury sieciowej.

Jakie korzyści, oprócz pieniędzy z emisji, może firma uzyskać z wejścia na GPW?

Reklama
Reklama

Wejście na giełdę będzie sprzyjać podniesieniu wartości firmy. Bardzo ważny jest też wzrost prestiżu i wiarygodności PGNiG. Z reguły jest tak, że spółki z powodu wymogów stawianych im przez Giełdę Papierów Wartościowych i inwestorów są bardziej przejrzyste i lepiej postrzegane przez partnerów. Nie tylko przez inwestorów, ale właśnie przez partnerów handlowych.

O jakich partnerach Pan mówi?

Np. o dostawcach gazu. Dla nich bardzo ważne jest komu sprzedają surowiec i czy ich odbiorca przestrzega procedury zakupu. Istotne jest to również dla naszych klientów, także tych najmniejszych. Mają większą pewność, że spółka stosuje procedury, ma ustabilizowaną politykę finansową.

Teraz polityka finansowa PGNiG nie jest stabilna?

Oczywiście jest. Mówię natomiast o rygorystycznym pilnowaniu przez inwestorów ponoszonych przez spółkę kosztów. Chciałbym podkreślić, że PGNiG, mimo że nie jest spółką publiczną w rozumieniu prawa, de facto jest firmą publiczną.Jak to?

Reklama
Reklama

Mamy bardzo silną pozycję na rynku gazu, posiadamy ponad 6,2 mln klientów. I mimo że nie jesteśmy jeszcze notowani na parkiecie, musimy stosować się do wielu procedur, które są właściwe dla firm giełdowych.

Co dokładnie ma Pan na myśli?

Np. prowadzimy audyt wewnętrzny. Powstał specjalny departament, który prowadzi kontrolę obszarów ryzyka występujących w naszej firmie. Dział ten opracował specjalną mapę zagrożeń, występujących nie tylko w samym PGNiG, ale w całej grupie kapitałowej. Stosujemy też procedury zakupowe, budowane są procedury zarządzania grupą kapitałową. Staramy się po prostu opisać proceduralnie funkcjonowanie firmy.

Kto tworzy procedury w firmie?

Bardzo różnie. Sporo wysiłku wkładają w ten proces nasi pracownicy, którzy wzorują się na rozwiązaniach stosowanych w innych firmach. Wiele procedur jest tworzonych przez firmy zewnętrzne. Korzystamy z fachowców naszego audytora oraz usług różnych firm doradczych.

Reklama
Reklama

Co dla pracowników oznacza fakt, że spółka zostanie upubliczniona?

Z jednej strony będą mieć pewne korzyści, ale też większe obowiązki. Korzyści związane z wejściem spółki na giełdę to przede wszystkim możliwość otrzymania akcji pracowniczych. Łącznie będą mogli objąć 15--proc. pakiet.

Ile osób jest uprawnionych do otrzymania akcji pracowniczych?

To jest 61 177 osób. W tej chwili w całej grupie kapitałowej pracuje około 30 tysięcy, natomiast liczba uprawnionych do wzięcia akcji jest większa o ponad 30 tysięcy. Prawo do objęcia akcji będą mieć też osoby, które są już na emeryturze czy rencie, ale które przez wiele lat pracowały w spółce. Jednocześnie osoby, które od niedawna pracują w firmie, nie będą mogły objąć akcji z 15-proc. pakietu.

A Pan?

Reklama
Reklama

Ja i wiele innych pracowników nie dostaniemy akcji z tej puli. Z pewnością powstaną jednak inne mechanizmy, by pracowników z mocy prawa wyłączonych z programu też motywować akcjami spółki.

Ma Pan na myśli programy menedżerskie?

Myślę, że powinniśmy stworzyć taki program, w którym możliwość nabycia akcji miałoby znacznie szersze grono osób. Ograniczenie tylko do establishmentu byłoby nie fair. To powinno dotyczyć wszystkich pracowników grupy kapitałowej, którzy z mocy prawa nie nabędą uprawnień do akcji firmy.

Kiedy pracownicy będą mogli objąć należące się im papiery?

Wtedy, gdy Skarb Państwa sprzeda przynajmniej jedną akcję.

Czyli w przyszłym roku?

Tak się spodziewamy. Chcemy samodzielnie podwyższyć kapitał o ok. 15%. Będziemy starali się to zrobić w pierwszym półroczu 2005 roku. Wtedy Skarb Państwa będzie mógł sprzedawać swoje akcje. Papiery PGNiG będą już notowane na giełdzie, więc resort bez dodatkowych analiz i doradców prywatyzacyjnych będzie mógł sprzedać akcje spółki.

Jeżeli Skarb Państwa sprzeda pierwszy pakiet, to pracownicy otrzymają uprawnienia do objęcia 15% akcji spółki. Kiedy będą mogli sprzedać te papiery?

Po dwóch latach. Prowadzimy na ten temat rozmowy ze związkami zawodowymi, aby wspólnie z organizacjami związkowymi ustalić przebieg tego procesu.

Jeżeli po dwóch latach większość osób, która otrzymała akcje pracownicze, będzie chciała je sprzedać, może załamać się kurs papierów.

Myślimy o tym. Dlatego chcemy ustabilizować obrót akcjami pracowniczymi jeszcze przed możliwością ich sprzedaży na giełdzie. Chcemy uniknąć sytuacji, w których pracownicy sprzedadzą swoje akcje pod bramą zakładu, a później będą tego żałować. Takie przypadki zdarzyły się w wielu innych firmach. Mam nadzieję, że nasi pracownicy zrozumieją problem i pozwolą sobie pomóc. Będziemy ich namawiać do tego, żeby skorzystali ze stałych programów stabilizujących akcjonariat pracowniczy.

W jaki sposób chcą Państwo namawiać swoich pracowników, żeby rozsądnie gospodarowali swoim majątkiem?

Już taką akcję zaczynamy. Przygotowujemy cykl szkoleń, które pokażą, czym jest giełda, jaka jest wartość dla spółki z upublicznienia. Z intensywnymi szkoleniami ruszymy kiedy zostanie przyjęty rządowy program dla prywatyzacji i restrukturyzacji sektora gazowego w Polsce i kiedy zapadną wszystkie decyzje, na które czekamy.

Kiedy zapadną?

Mam nadzieję, że możliwie szybko.

Skąd bierze się ta nadzieja?

Nieprzyjęcie programu rządowego może znacznie utrudnić prowadzenie działalności gospodarczej przez PGNiG. Podjęcie szybkiej decyzji dotyczącej m.in. ustalenia kto będzie właścicielem systemu przesyłowego, jest z uwagi na proces taryfowania niezwykle ważne.

Bez tych decyzji prawie niemożliwe będzie ustalenie taryf na przesył, które będzie stosować PGNiG-Przesył. Taryfy obowiązują nie tylko PGNiG, ale również nasze spółki dystrybucyjne i PGNiG-Przesył. Te, które teraz stosujemy, miały stracić ważność 30 września tego roku. Z uwagi m.in. na prace nad nowelizacją ustawy Prawo energetyczne, Urząd Regulacji Energetyki zgodził się na ich przedłużenie do końca tego roku. Trudno oczekiwać, aby URE przedłużyło dalej ważność stawek taryfowych, w związku z czym od początku 2005 roku powinniśmy mieć już nowe taryfy. Aby możliwe było opracowanie wniosków taryfowych, które musimy złożyć najpóźniej w ostatnich dniach listopada, rząd powinien przyjąć program, który rozstrzygnie o naszej przyszłości i pozwoli przygotować plan rozwoju i w oparciu o niego ustalić wnioski taryfowe. Przygotowanie wniosków zajmie nam około dwóch miesięcy. Decyzje rządowe powinny być znane w pierwszej połowie września. Jeżeli program dla sektora gazowego nie zostanie przyjęty do tego czasu, to nie będziemy mogli przedstawić URE nowych wniosków taryfowych do końca listopada i opracować biznesplanu spółki na przyszły rok.

Co by się w takiej sytuacji stało?

Prowadzenie działalności gospodarczej w 2005 roku byłoby niezwykle trudne. Prace nad aktualizacją programu rządowego dla sektora gazowego trwają już prawie rok. Potrzebujemy zgody na podniesienie kapitału, żeby rozwijać się w takim tempie, jak zamierzamy. Szczególnie chodzi o zwiększenie krajowego wydobycia gazu i ropy naftowej, co jest istotne szczególnie ze względu na bezpieczeństwo energetyczne.

Spółka osiąga teraz coraz lepsze wyniki. Ostatnio agencja ratingowa Moody's podniosła nam perspektywę ratingu euroobligacji z "negatywnej" do "stabilnej". Analitycy uzasadniają swoją decyzję m.in. planami częściowej prywatyzacji spółki w przyszłym roku. Takie oceny mają ogromne znaczenie ze względu na zapisy w przeprowadzonym w 2001 roku programie euroobligacji. Mówią one, że jeśli agencje ratingowe obniżą rating poniżej inwestycyjnego, spółka może być postawiona przed koniecznością natychmiastowego wykupu papierów. Taka sytuacja byłaby dla nas bardzo trudna.

Czy przyszły rok będzie dobrym terminem na upublicznienie firmy?

Moim zdaniem to najlepszy moment. Każdy miesiąc opóźnienia będzie działać na naszą niekorzyść. Dzięki podjętym w ostatnich latach procesom restrukturyzacyjnym i lepszemu zarządzaniu finansami, udało się zwiększyć wartość firmy i osiągnąć bardzo dobre wyniki finansowe. Brak rozstrzygnięć dotyczących m.in. podniesienia kapitału i realizacji programu inwestycyjnego może spowodować, że nie uda się w dłuższej perspektywie utrzymać tej wartości.

Jakie wyniki finansowe zanotowała spółka w pierwszym półroczu 2004 r.?

Zarobiliśmy najwięcej w historii: zysk netto wyniósł około 500 mln zł.

Ile wyniesie zysk na koniec tego roku?

Oczekuję, że będzie to podobna liczba do tej z ostatniego półrocza. Taki też jest plan przyjęty na 2004 rok.

Czyli przez ostatnie dwa kwartały 2004 r. nie zarobią Państwo ani złotówki?

Jest wiele niewiadomych, szczególnie odnośnie cen gazu, dlatego jestem ostrożny. Ceny gazu rosną zazwyczaj z półrocznym opóźnieniem w stosunku do wzrostu cen ropy naftowej. Już obserwujemy, że ceny, które płacimy za surowiec, idą w górę. Nie wiemy, jak duża będzie skala tych podwyżek, ale spodziewamy się radykalnych zmian w czwartym kwartale tego roku. Nie możemy jednocześnie przerzucić wzrostu cen na klientów, ponieważ obowiązują nas stałe taryfy, które - jak wcześniej mówiłem - będą obowiązywać do końca tego roku.

Korzystny jest jedynie niski kurs dolara. W tej walucie rozliczamy się z dostawcami gazu, a zatem im tańszy dolar, tym relatywnie mniej płacimy za gaz.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama