W ostatnich miesiącach papiery spółki, producenta sztucznej skóry, mocno zyskiwały, osiągając pod koniec sierpnia roczne maksimum - 16,1 zł. Jeszcze na początku roku kurs oscylował wokół 3,5 zł. Firma, która w poprzednich latach miała słabe wyniki finansowe, w tym roku pochwaliła się pierwszymi efektami restrukturyzacji. Pierwsze półrocze zakończyła zyskiem (0,5 mln zł). Zwiększyła również sprzedaż.

W ostatnich dniach akcje tracą na wartości. I to szybko. Wczoraj notowania obniżyły się o 10,7%, do 8,35 zł (w trakcie sesji spadek był jeszcze większy). Właściciela zmieniło 34,4 tys. walorów (ok. 1% kapitału), ponad trzy razy więcej od średniej z ostatniego miesiąca. Wcześniej popyt w niewielkiej części pochodził od rodziny Buchajskich (kontroluje przedsiębiorstwo; o zakupach małych pakietów na ostatnich sesjach września informowała Agnieszka Buchajska). Kto teraz handluje papierami, nie wiadomo. Zdecydowanie wyższy od średniej wolumen utrzymuje się od kilku dni, co może wskazywać, że część inwestorów przystąpiła do realizacji zysków z ostatnich miesięcy. Niektórzy mogą się obawiać wzrostu płynności, który ma zapewnić split walorów w stosunku 1 do 30 (został już uchwalony przez WZA). W tej chwili w wolnym obrocie jest nie więcej niż 20% akcji. Większa płynność pozwoli zweryfikować, na ile hossa na papierach Sanwilu miała uzasadnienie fundamentalne, a na ile kurs został "napompowany" na fali zainteresowania małymi i średnimi przedsiębiorstwami.