Rada nadzorcza Pozmeatu 10 września miała m.in. ocenić zarząd i plan działania spółki do końca 2004 r. W porządku obrad był również punkt dotyczący odwołania prezesa Bogdana Wierzbickiego. 2 września przewodniczący RN Stanisław Grynhoff odwołał posiedzenie i kolejne wyznaczył na 30 września (27 września zarząd złożył wniosek o upadłość likwidacyjną spółki). Tego dnia rada zebrała się, ale zmieniła porządek obrad (w 8- -osobowej radzie pięciu członków wybrali akcjonariusze większościowi). - To było działanie niezgodne z prawem. Na podstawie art. 389 § 1 ksh każdy z członków rady może występować z żądaniem zamieszczenia proponowanych spraw w porządku obrad - tłumaczy Emilia Nowaczyk, członek rady z ramienia akcjonariuszy mniejszościowych. Kolejne posiedzenie RN zostało zwołane na 18 października, z porządkiem obrad proponowanym na 10 września. - Tego dnia pięciu członków rady wybranych głosami akcjonariuszy kontrolujących spółkę nie stawiło się jednak na posiedzenie. Żadne uchwały nie mogły więc zostać podjęte, ponieważ do tego wymagana jest obecność co najmniej czterech członków - wyjaśnia E. Nowaczyk. Trzej członkowie rady nadzorczej Pozmeatu wybrani głosami akcjonariuszy mniejszościowych uważają, że "brak zainteresowania sprawowaniem w sposób właściwy nadzoru korporacyjnego, jak i zarządzaniem spółką" przez akcjonariuszy większościowych to patologiczna sytuacja. Podkreślają, że kilka dni temu sąd oddalił wniosek o upadłość likwidacyjną firmy. Według nich, "zbiorowa nieobecność większości członków rady" doprowadziła do paraliżu RN. Chodziło o to, aby m.in. nie mogła ocenić prac zarządu. Prezesem jednoosobowego zarządu jest B. Wierzbicki, przebywający na zwolnieniu lekarskim od 23 września.