Przeważająca część funduszy unijnych trafia na budowę autostrad i dróg krajowych. Zarządza nimi Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Inwestycje GDDKiA mają kilka źródeł finansowania: środki unijne, pieniądze z akcyzy na paliwo oraz dochody z tytułu tzw. opłaty drogowej (trafiają do Krajowego Funduszu Drogowego).
Tymczasem większością (88% długości) polskich dróg zarządzają samorządy. Trafia do nich część pieniędzy z podatku akcyzowego (18% wpływów) i niewielka część pomocy unijnej. Potrzeby są jednak dużo większe. Niedawno resort infrastruktury przesunął część środków zapisanych dla drogowej dyrekcji na inwestycje miast na prawach powiatu. Władze miast zgłosiły bowiem zapotrzebowanie na fundusze unijne znacznie przekraczające zarezerwowaną dla nich pulę. - Należy się zastanowić, czy dla dróg samorządowych nie byłoby wskazane stworzenie odpowiednika Krajowego Funduszu Drogowego - przyznaje Edward Gajerski, nowy dyrektor GDDKiA. Pomysł ma jednak przeciwników. - Lepiej byłoby, aby pieniądze na drogi trafiały bezpośrednio z akcyzy - mówi Adrian Furgalski, doradca ds. infrastruktury i transportu Platformy Obywatelskiej. Eksperci wskazują, że do tej pory Dyrekcja nie wykorzystuje wszystkich środków zgromadzonych od początku tego roku w KFD. Administrowanie funduszem generuje za to dodatkowe koszty.
Kluczowe dla polskich samorządów będą więc rozstrzygnięcia co do kształtu unijnego budżetu na lata 2007-2013. Gros środków UE chce przeznaczyć na duże projekty związane z budową międzynarodowych korytarzy transportowych. - Powinniśmy jednak zabiegać o przesunięcie choć części unijnych wydatków na transport publiczny i inwestycje samorządów - argumentuje Krzysztof Celiński, prezes Metra Warszawskiego. Tymczasem do roku 2006 na komunikację publiczną trafi tylko 168 mln euro z całych 4 mld euro funduszy UE zarezerwowanych na inwestycje w polską infrastrukturę drogową i kolejową. Eksperci wskazują przy tym na fakt, że w nowych krajach UE ze środków transportu publicznego korzysta kilkakrotnie więcej osób, niż w krajach starej Piętnastki.