Reklama

Czas zapomnieć o aptekach?

PGF broni się przed podejrzeniami o niezgodne z prawem przejęcie grupy aptek. Pozostali dystrybutorzy farmaceutyków nie zamierzają rozwijać już sieci. Tymczasem własne apteki to dla nich najlepszy sposób na powiększenie rentowności.

Publikacja: 20.11.2004 06:23

Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało kilka dni temu, że przyjrzy się przejęciu przez Polską Grupę Farmaceutyczną spółki Apteki Polskie, operatora sieci Apteki 21. To odpowiedź na interpelację posłów, uważających, że była to próba obejścia prawa farmaceutycznego. Zgodnie z przepisami, jeden podmiot może mieć nie więcej niż 1% aptek w województwie. PGF jako spółka spełnia ten warunek. Ale jako grupa już nie - uważają posłowie.

Aptekarze zapowiadają kolejne protesty, stanowisko w sprawie zajmie też Naczelna Izba Aptekarska, która nigdy nie była zwolennikiem konsolidacji.

Kontrola, której nie ma

PGF, kupując za 18,8 mln USD Apteki Polskie, zyskała około 100 placówek w całej Polsce, dokładając je do już posiadanej sieci blisko 200 punktów. Badający sprawę Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie stwierdził złamania ustawy antymonopolowej. Kiedy dojdzie do zapowiadanej kontroli resortu zdrowia, nie wiadomo. - Do tej pory PGF nie dostała oficjalnego stanowiska w tej sprawie - mówi Grzegorz Dróżdż, reprezentujący PGF. Również przedstawiciele ministerstwa w piątek nie mogli jeszcze potwierdzić, czy i kiedy dojdzie do kontroli.

Wyczekiwanie

Reklama
Reklama

Rozstrzygnięcie konfliktu wokół Aptek Polskich będzie miało duże znaczenie, bo najwięksi dystrybutorzy zamierzają włączyć się w prywatyzację Cefarmu Białystok. Kupno tej firmy pozwoli im przejąć około 40 aptek. Ewentualny inwestor może mieć kłopoty podobne do PGF, chyba że wcześniej ministerstwo zdrowia uzna przejęcie Aptek Polskich za zgodne z prawem.

Rentowność bez aptek?

Z pięciu spółek zajmujących się dystrybucją farmaceutyków, dwie (Prosper i Torfarm) nie posiadają własnej sieci detalicznej. Orfe ma kilkadziesiąt aptek. Na tym chce poprzestać. Podobnie jak Farmacol. Chyba że dojdzie do prywatyzacji Cefarmu Białystok.

- Pozostaniemy tylko przy aptekach, które przejęliśmy z Cefarmami. Wcześniej mieliśmy złe doświadczenia - twierdzi Wiesław Labrenc, prezes Farmacolu. Przed rokiem spółka wycofała się z rozwijania sieci po tym, jak śląscy aptekarze uznali, że zaopatrująca ich firma staje się ich konkurentem, i zagrozili zerwaniem współpracy.

Posiadanie własnych punktów sprzedaży detalicznej z reguły dobrze wpływa na rentowność. Prosper i Torfarm mają rentowność netto poniżej 1%. PGF i Farmacol zbliżają się do 2%. Prezes Farmacolu uważa, że nie rozwijając sieci, też można zwiększyć zyski. - W tym roku spodziewamy się, że nie zrealizujemy prognoz w zakresie przychodów ze sprzedaży, ale jeśli chodzi o rentowność - zostaną przekroczone - twierdzi. Spółka zakładała na koniec tego roku osiągnięcie 3,2 mld zł przychodów i rentowność netto na poziomie 1,7%. Po trzech kwartałach 2004 r. przekroczyła 1,8%. Farmacol tłumaczy to znacznym obniżeniem kosztów działalności - o 26 mln zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama