Comp liczy, że z emisji pozyska do 45 mln zł. Pieniądze przeznaczy na nowe projekty z dziedziny bezpieczeństwa (12 mln zł), rozbudowę oferty i akwizycje (14 mln zł) oraz "zwiększenie potencjału" do realizowania dużych, długoterminowych kontraktów (15 mln zł). Mniejsze sumy (po 2 mln zł) wyda na wzmocnienie działu sprzedaży i zasilenie spółki zależnej. Jeśli firmie nie uda się sprzedać wszystkich akcji, cena emisyjna będzie niższa niż 45 zł albo oferta zostanie okrojona, brakujące kwoty będą uzupełnione ze środków własnych, kredytów lub emisji obligacji.
Prezes zachowa kontrolę
Po podwyższeniu kapitał Compu będzie dzielić się na 2,76 mln akcji. Nowe walory będą stanowić 36%. To oznacza, że największym udziałowcem pozostanie prezes Jacek Papaj. Teraz kontroluje prawie 74%. Po emisji w jego rękach pozostanie do 47,2% (jeśli sprzeda się 1 mln akcji) lub do 57,7% (przy emisji 500 tys. walorów) kapitału. Prezes zobowiązał się, że przez 12 miesięcy nie będzie pozbywać się akcji. Deklaracja może mieć duże znaczenie dla zachowania się kursu. J. Papaj obejmował papiery po 2,5-3,5 zł.
W ofercie publicznej duzi inwestorzy będą mogli kupić 900 tys. walorów. Reszta przypadnie inwestorom indywidualnym. Zapisy w transzy instytucjonalnej będą poprzedzone budową księgi popytu (16 grudnia). - Chcemy, żeby prawa do akcji zadebiutowały w możliwie jak najkrótszym terminie - zapowiedział Andrzej Wąsowski, wiceprezes Compu. Oferującym akcje jest CA IB Securities.
Zyskowna spółka