- Nasza bezwzględna marża pozostała na niezmienionym poziomie. O ile wcześniej na towar, który kosztował 1200 zł, wynosiła ona 200 zł, o tyle teraz - kiedy cena tego towaru wzrosła do 2400 zł - my nadal mamy 200 zł marży. To efekt konkurencji na rynku i chęci zdjęcia z klientów części skutków podwyżek - tłumaczy Zbigniew Canowiecki, prezes Centrostalu. Według niego, poprawiające się wyniki branży stalowej tylko w niewielkim stopniu przeniosły się na tych hurtowników, którzy korzystają z kredytów obrotowych i nie mają dużych zapasów. Tak właśnie jest w Centrostalu. Firma, nawet utrzymując ilość sprzedawanych towarów na niezmienionym poziomie, musiała zaciągać większe kredyty, bo wzrosła wartość sprzedawanych produktów. - Dwukrotnie wzrosły również miesięczne nasze należności od klientów, przy kwotowo niezmienionej marży - skarży się prezes.
W III kwartale spółka zarobiła 274 tys. zł netto. To 6-krotny wzrost w porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku (i nieznaczny w porównaniu z poprzednimi miesiącami 2004 r.). Przychody wynoszące 33,8 mln zł są niższe o 2 mln zł niż przed rokiem. Prezes Z. Canowiecki tłumaczy, że wyższy zysk to efekt zaoferowania przez firmę usług steel service. - Przykładowo: zamiast sprzedawać tylko drut zbrojeniowy, sami przygotowujemy pełne zbrojenia. To dodatkowy zysk dla firmy. Liczymy, że będzie on również odczuwalny, gdy spadną ceny wyrobów metalowych. Nasze marże powinny wtedy utrzymać się na niezmienionym poziomie kwotowym - zapowiada prezes firmy.
Centrostal, podobnie jak we wcześniejszych latach, czwarty kwartał może zakończyć stratą netto. - To efekt sezonowości. W zimnych miesiącach firmy budowlane, główni odbiorcy wyrobów metalowych, wyhamowują działalność - tłumaczy prezes.