Na ostatniej sesji ubiegłego tygodnia właściciela zmieniło 1,49 mln akcji Elektrimu. O godzinie 10.47 kurs firmy wzrósł o ponad 14%, do 6,3 zł. Po południu entuzjazm inwestorów nieco osłabł. Na zamknięciu za jeden walor płacono 5,95 zł, o 8,2% więcej niż dzień wcześniej. W sumie zawarto ponad 1,4 tys. transakcji.
Przetasowania w akcjonariacie Elektrimu to reakcja inwestorów na czwartkową informację z Wiednia. Po 5 latach sporu między DeTeMobil Deutsche Telekom MobilNet (DT) a Elektrimem i Elektrimem Telekomunikacją (ET), tamtejszy Trybunał Aribtrażowy zdecydował, że Elektrim nieskutecznie przeniósł udziały w Polskiej Telefonii Cyfrowej na ET. Niemcy, wspólnicy Elektrimu w PTC, kwestionowali operację, którą przeprowadziła giełdowa firma. Pod tym względem Trybunał przychylił się do ich zdania. Nie zgodził się natomiast z tym, że Elektrim naruszył w sposób istotny umowę wspólników PTC ani że sytuacja ekonomiczna konglomeratu pogorszyła się. Gdyby zdecydował inaczej, Niemcy mogliby przejąć papiery PTC po cenie nominalnej powiększonej o koszt pieniądza w czasie. Byłby to najgorszy z możliwych scenariuszy. Oznaczałby, że Elektrim nie ma pieniędzy na uregulowanie zobowiązań wobec obligatariuszy, a w konsekwencji mógłby utracić posiadane aktywa i upaść.
Zgodnie z decyzją Trybunału, giełdowa spółka jest właścicielem udziałów w PTC, nad którymi jeszcze niedawno nie miała żadnej kontroli. Przypomnieć należy, że Zygmunt Solorz-Żak, największy akcjonariusz i przewodniczący rady nadzorczej Elektrimu, został usunięty z rady nadzorczej PTC, a Elektrim nie miał wpływu na działania Elektrimu Telekomunikacji (ma 51% udziałów operatora Ery).
Wiedeński sąd dał Elektrimowi dwa miesiące na "odzyskanie" udziałów w PTC. 51% udziałów operatora Ery i Heyah analitycy wyceniają na ok. 1,5 mld euro.
Ciekawe, że Vivendi - drugi obok Elektrimu udziałowiec ET - ocenił w rozmowie z agencją ISB wyrok wiedeńskiego sądu jako korzystny.