Po wczorajszej sesji rynek jest już kompletnie przygotowywany na zakończenie roku. Po kilku spokojnych sesjach, w czasie których ceny powoli się osuwały, popyt ponownie zaatakował z nawiązką odrabiając straty. Na uwagę zasługuje nowe maksimum trendu odnotowane przez kontrakty na WIG20. Sam indeks nie wyszedł nad poprzedni szczyt, ale brakło mu raptem kilku punktów.

Wzrost aktywności na rynku wiąże się z powrotem do gry graczy zagranicznych, którzy operują głównie z Londynu, gdzie zakończyła się właśnie przerwa świąteczna. Ten czynnik ma dwojaki wpływ na nasz rynek. Prawdopodobnie faktycznie wzrosła aktywność graczy zagranicznych, ale także wzrosła aktywność naszych rodzimych inwestorów, którzy założyli, że właśnie w związku z powrotem "zagranicy" będziemy mieli do czynienia z normalnym handlem. Ja już powoli traciłem nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu coś takiego będzie miało miejsce.

Aktywność okazała się duża. Tym samym potwierdza ona zmianę cen, jaka nastąpiła na rynku. Wczoraj prawdopodobnie zakończyliśmy korektę spadkową. Piszę "prawdopodobnie", bo indeks nadal nie pokonał poprzedniego szczytu. Do końca roku mamy jeszcze dwa dni. To najwyższy czas, by zadbać o wartość posiadanych przez fundusze aktywów. Myślę więc, że i indeks wyjdzie na nowe szczyty.

Wraz ze wzrostem utrzymuje się stały poziom optymizmu. Jest on już zauważalny, ale daleko jest do tego, by określić go euforią. Kupujący nie prześcigają się w zakupach, a co ważniejsze, posiadacze krótkich pozycji nie zamykają swoich pozycji w panice. Wczoraj wraz ze wzrostem cen, rosła liczba otwartych pozycji. To pozwala oczekiwać dalszej zwyżki. Poziom emocji podpowie nam, czy znajdujemy się blisko szczytu.