Abonenci Telekomunikacji Polskiej, poza Warszawą i kilkoma strefami numeracyjnymi położonymi wokół stolicy, nie mogą korzystać z usługi dostępu do internetu, którą oferuje SM-Media. Sytuacja negatywnie wpływa na wyniki spółki, która w połowie ubiegłego roku sprzedała akcje w publicznej ofercie. W komunikacie przesłanym wczoraj do KPWiG firma podała, że działania narodowego operatora spowodowały ogromną stratę spółki.
- Czekaliśmy 13 miesięcy aż narodowy operator zastosuje się do decyzji URTiP-u. Nasza cierpliwość się skończyła - mówi Wojciech Gawęda, prezes SM-Media.
W poniedziałek alternatywny operator zgłosił do URTiP-u wniosek o przeprowadzenie kontroli w TP i nałożenie na narodowego operatora kary, która byłaby dla niego odczuwalna.
TP twierdzi, że to nieprawda, że nie wywiązuje się z decyzji URTiP-u. "Przedstawiliśmy do akceptacji SM Media warunki techniczne połączenia sieci obu operatorów w oparciu o sieć szkieletową, zakupioną przez SM Media od innego operatora telekomunikacyjnego. TP negocjuje z SM Media budowę 11 punktów styku sieci na terenie Polski - poza obszarem tranzytowym w Warszawie" - czytamy w stanowisku TP, przesłanym przez Barbarę Górską, rzeczniczkę spółki.
Sprawa sięga 2002 r., gdy w październiku prezes URTiP-u wydał decyzję, w której określił warunki połączenia sieci telekomunikacyjnych SM-Media i TP oraz zasady rozliczania między operatorami. Chodziło o działalność telekomunikacyjną na obszarze centrum Warszawy oraz dostęp do sieci internetowej i transmisji danych. Decyzja mówiła, że ruch z całej Polski, czyli ze stref numeracyjnych, w których SM-Media nie posiada punktów styku z siecią TP, będzie kierowany przez jeden punkt - w Warszawie.