Według PAP, pod ambasadą zebrali się przedstawiciele niemal wszystkich związków zawodowych, które działają w TP. Francuski rząd jest głównym akcjonariuszem France Telecom. Z kolei France Telecom jest inwestorem strategicznym w Telekomunikacji Polskiej.
Kilka tygodni temu zarząd TP poinformował, że w 2005 r. zamierza przeprowadzić kolejny etap restrukturyzacji zatrudnienia, a liczba etatów spadnie o 3,5 tysiąca. Według związkowców, zwolnienia obejmą 4 tysiące osób. W rozmowach z dziennikarzami podkreślali w piątek, że decyzja pracodawcy jest dla nich dużym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę wcześniejsze deklaracje prezesa Marka Józefiaka oraz zapewnienia Thierry?ego Bretona, prezesa FT.
- W ubiegłym roku wygasł pakiet socjalny, wynegocjowany przez nas w momencie prywatyzacji. Choć istniała możliwość jego przedłużenia, zarząd TP nie zgodził się na to. Tłumaczono nam wówczas, że nie ma powodu go przedłużać, bo restrukturyzacja się skończyła - mówiła Elżbieta Pacuła z Solidarności na konferencji prasowej, poprzedzającej manifestację. Pracownicy TP są zdania, że zwolnienia zostały narzucone przez FT.
France Telecom wystosował oficjalny komunikat: "Decyzja TP jest związana z sytuacją na polskim rynku telekomunikacyjnym, który pozostaje bardzo konkurencyjny. France Telecom, jako akcjonariusz TP popiera zarząd Telekomunikacji Polskiej w tym względzie". Barbara Górska, rzecznik TP, zapewniła, że firma jest przekonana, że uda się znaleźć kompromis ze związkami zawodowymi, który ograniczy socjalne skutki decyzji o redukcji zatrudnienia.
Związkowcy przymierzają się do zorganizowania referendum strajkowego, a potem - strajku. Jak będzie wyglądał - jeszcze nie wiedzą.