Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 30.01.2005 18:44

Tydzień nie rozpoczął się dla byków przyjemnie. Początek poniedziałkowej

sesji był fatalny, a do tego te dane makro. Sprzedaż detaliczna wzrosła w

grudniu o 2,8 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2003, po wzroście

rdr o 4,4 proc. w listopadzie, i wzrosła o 24,1 proc. w porównaniu z

poprzednim miesiącem. Roczny wzrost o 2,8% to było znacznie poniżej prognoz

Reklama
Reklama

analityków. Miesięczny wzrost z założenia miał być duży. W końcu mówimy tu o

grudniu, czyli żniwach w handlu detalicznym związanych z świątecznymi

zakupami. Łatwo było także zgadnąć, jak kształtowała się struktura tego

wzrostu. Największy miesięczny wzrost GUS odnotował w dziale mebli, rtv i

agd - o 51,4 proc. czyli standardowe "prezenty" kupowane samemu sobie. W

skali rocznej największy wzrost wystąpił w dziale farmaceutyków, kosmetyków

Reklama
Reklama

i sprzętu ortopedycznego - o 26,0 proc., a największy spadek wystąpił w

dziale pojazdów mechanicznych - o 29,9 proc. To ostatnie także było

oczekiwane. Walnie się do tego przyczyniły zakupy używanych aut na terenie

UE.

Drugą złą wiadomością była wielkość stopy bezrobocia w grudniu, która

wzrosła do 19,1 proc. z 18,7 proc. w listopadzie. Oczekiwano, że będzie to

Reklama
Reklama

19,0 proc. W styczniu ekonomiści nie liczą na poprawę, a wręcz przeciwnie,

spodziewają się dalszego wzrostu, do 19,5 proc. W skali roku zanotowano

jednak poprawę. Przypomnijmy, że w grudniu 2003 roku stopa bezrobocia

wynosiła 20 proc., a w styczniu 2004 rok 20,6 proc. Liczba bezrobotnych

doszła wtedy do 3,3 mln.

Reklama
Reklama

Oba odczyty były o tyle niepokojące, że w ubiegłym tygodniu podano przecież

gorszą od prognoz dynamikę produkcji przemysłowej. Tym samym mamy za sobą

serię słabszych danych, które zmąciły trochę dobre nastroje i oczekiwania

dotyczące naszej gospodarki. Na razie niepokój nie jest duży. Pokazała to

choćby RPP nie zmieniając nastawienia polityki monetarnej, co kilka osób

Reklama
Reklama

łącznie z wicepremierem Husnerem ma jej za złe. O tym za chwilę.

Jak już jesteśmy przy złych danych. Po takiej serii musiały pojawić się

głosy uspokajające, które miały być przeciwwagą dla niektórych

czarnowidzących publicystów. Zdaniem Hausnera "za gorsze od oczekiwanych

dane o produkcji przemysłowej w grudniu odpowiada zbyt silny złoty, który

Reklama
Reklama

negatywnie odbił się na eksporcie." "Trzeba zobaczyć, co się będzie działo w

styczniu. Za cały rok produkcja przemysłowa wzrosła o ponad 12 proc."

"Naturalną przyczyną jakiej można się doszukiwać jest bardzo mocny złoty i w

związku z tym pogorszenie warunków eksportu. Ale analitycy mówią, że tak

szybko rynek nie mógł zareagować. To jest jednak +główny podejrzany+ tego

spowolnienia" (PAP). Faktycznie winić jedynie kurs to chyba zbytnie

uproszczenie. Bo idąc tym tropem można oczekiwać tylko pogorszenia. Wiadomo

bowiem, że zmiany kursu wpływają na wielkości realne ze sporym opóźnieniem.

Tym samym grudniowe spowolnienie, trzymając się tłumaczenia "kursowego", to

dopiero początek reakcji. W końcu lokalny szczyt naszej waluty został

wyznaczony stosunkowo niedawno. Gdy dodamy do tego efekt bazy wynikający z

wysokich wartości dynamiki produkcji w ubiegłym roku to zaczyna jeszcze

mniej ciekawie. Po takiej przecenie walut względem złotego trudno oczekiwać,

że to nadal eksport będzie ciągnął gospodarkę. Najwyższy czas, by pałeczkę

przejęły inwestycje.

W środę po dwudniowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej podała do

wiadomości, że nie zmieniła podstawowych stóp procentowych oraz nastawienia

w polityce monetarnej. Tym samym zrealizowały się przypuszczenia znacznej

większości analityków. Tego się spodziewali, choć część z obserwatorów nie

była zadowolona z decyzji o braku zmiany nastawienia. sza od celu

inflacyjnego. Styczeń jest tu miesiącem ważnym, gdyż są wprowadzane

podwyżki, które mogą znacząco wpłynąć na procesy inflacyjne. Przed swoim

lutowym posiedzeniem rada zapozna się z uaktualnioną projekcją inflacyjną.

Być wtedy też zdecyduje się na zmianę nastawienia.

"Ekonomiści spodziewają się wzrostu inflacji w I kwartale 2005 r. do około 5

proc., a potem gwałtownego spadku w okolice celu inflacyjnego (2,5 proc. +/-

1 pkt proc.). W grudniu inflacja wyniosła 4,4 proc. Nowa projekcja

inflacyjna w opinii analityków może się przyczynić do zmiany nastawienia w

polityce monetarnej na neutralne z obecnego restrykcyjnego." (PAP). Za

główny argument za zmniejszeniem nastawienia polityki pieniężnej jest cały

czas wysoki kurs złotego. Argumentem jest także oczekiwanie spadku wielkości

inflacji w drugim kwartale tego roku. Mówi się nawet o możliwości obniżki

stóp procentowych, a ta wypadałoby, by była poprzedzona zmianą nastawienia w

polityce pieniężnej. Powinien pojawić się sygnał przygotowawczy.

Hausner liczy, że zmiana nastąpi już na najbliższym posiedzeniu RPP. "Moim

zdaniem, jeśli będzie to później to będzie to oznaczało, że dobra decyzja

była podjęta w nieodpowiednim tempie, ponieważ według mnie właściwym tempem

byłoby zrobienie tego w tej chwili. Trzeba zacząć zastanawiać się nad tym,

czy RPP dostrzega problem wzrostu i osłabiania dynamiki eksportu i czy

uważa, że ma w tej dziedzinie coś do zrobienia, czy nie." (PAP)

Janusz Jankowiak w swoim komentarzu zauważył, że ostatnio poprawiła się

komunikacja między Radą, a rynkiem. Nie jest ona może modelowa, ale należy

stwierdzić, że poczynania rady są w tej chwili znacznie czytelniejsze, a co

ważne przewidywalne. Także i jego zdaniem można oczekiwać, że w lutym rada

zmieni nastawienie na "neutralne". "Pewnym problemem będzie to, że

uzasadnieniem dla takiej decyzji będzie projekcja inflacyjna nieznana przed

decyzją Rady uczestnikom rynku." Zdaniem Jankowiaka, o ile mamy dość

jednoznaczne oczekiwania dotyczące posiedzenia lutowego, to już co do

kolejnych panuje spory rozrzut opinii. To zwiększa niepewność. W sumie

trudno się dziwić, bo im dalej w przyszłość, tym niepewność jest większa.

Warto jednak postarać się, by była ona maksymalnie redukowana. "Jak to

zmienić? Po pierwsze - wypowiedzi poszczególnych członków RPP między

posiedzeniami nie mogą, jak dotąd, dezorientować rynku, odstając zasadniczo

od wymowy komunikatów. Wording oficjalnych komunikatów staje się już na tyle

precyzyjny, że nie wymaga indywidualnych objaśnień, idących często w

diametralnie rozbieżnych kierunkach. Po drugie - potrzebny byłby czytelny

sygnał, że ewentualne obniżki stóp, w razie braku wydarzeń nadzwyczajnych,

powinny być poprzedzone kolejną zmianą nastawienia, tym razem z neutralnego

na ekspansywne." Postulaty wydają się sensowne, ale problem w tym, że

wymagają od członków rady wstrzemięźliwości w kontaktach z mediami, o co

niestety u nas trudno.

I tak głos zabrał szybko profesor Filar. "Za trzy tygodnie RPP pozna

najnowszą projekcję NBP i pod koniec lutego będziemy wiedzieli, jak z

perspektywy modelu ekonometrycznego wyglądają perspektywy inflacji. Z kolei

w kwietniu będziemy wiedzieli, co się naprawdę stało z płacami, bo pierwszy

kwartał to okres negocjacji płacowych." "W maju będziemy wiedzieli, na ile

drgnęła w dół inflacja w wyniku realizowania się efektu bazy. To są takie

momenty, kiedy obraz sytuacji będzie stawał się wyraźniejszy". Tym samym,

zdaniem Filara, zmiana nastawienia rady powinna być oczekiwana w przedziale

luty-czerwiec.

Polska ma swój plan rozwoju. Dokument, który obecnie jest szeroko

komentowany, mielibyśmy takowego, gdyby nie przymus sytuacji, jakim są

prowadzone właśnie prace nad budżetem UE na lata 2007-13. To okienko to

nasze pierwsza i zapewne ostatnia szansa na wykorzystanie pomocy unijnej.

Później już nie będzie nam tak dobrze. Ewentualna akcesja innych krajów

skutecznie wysuszy źródełko euro płynące w naszą stronę. Mamy więc

propozycję planu, jak wykorzystać środki pochodzące z EU. Skutki tego planu

są jednak znacznie szersze. Ma on być przyczynkiem do zmian całej struktury

administracji publicznej. Dużo mówi się, zwłaszcza w tym tygodniu, o

procesach decentralizacji kraju.

Projekt NPR na lata 2007-2013, przewiduje utworzenie 16 regionalnych

programów operacyjnych, co przełoży się na zwiększenie roli samorządu. "W

ten sposób o wydatkowaniu jednej trzeciej z kwoty ponad 500 miliardów

złotych, na jaką jest przewidziany NPR, będą decydowały samorządy". Zdaniem

członków rządu samorząd może mieć do dyspozycji nawet 50 proc. tej kwoty.

(PAP) Zdaniem wiceprezydenta Wrocławia, Sławomira Najnigiera sam NPR, choć

bardzo istotny dla Polski, nie rozwiąże problemów ustrojowych, które

nabrzmiały po reformie samorządowej w 1998 r. Dodajmy do tego obawy, że tak

naprawdę nie wiadomo, co z tym programem będzie po zmianie ekipy. Czy te

liczby, prawdziwe może euro, które ma nas zalać niczym pieniężne tsunami to

nie jest jedynie propagandowa sztuczka obecnej ekipy, by pokazać do jakiego

eldorado nas prowadziła? Polsce długofalowy program jest bardzo potrzebny,

ale powinien on powstać przy współpracy wszystkich sił politycznych, z

udziałem uznanych autorytetów (są jeszcze tacy?). Bez żadnych podtekstów

politycznych, by każdy czuł się zobowiązany do jego realizacji.

Swój plan działania tworzy także Komisja Europejska. Głównym celem

pięcioletniego programu Komisji Europejskiej (KE), ma być przyspieszenie

wzrostu gospodarczego. Takie ukierunkowanie działań szybko spotkało się z

dezaprobatą grupy socjalistów i Zielonych w Parlamencie Europejskim, który

ma te plany zatwierdzić. Oczywiście argumenty są jedynie hasłowe. Obie grupy

krytykują program jako zbyt liberalny. "Barroso zaprzecza, że jego program,

który zawiera założenia rozwoju wspólnego rynku usług jako całości i usług

finansowych, jest >>skrajnie liberalny

europejskiego modelu socjalnego i środowiska" (PAP). Czytam takie depesze i

się zastanawiam, gdzie my żyjemy? Co to jest europejski model socjalny? Czy

za wzór mają nam być stawiane Niemcy z prawie 5 milionami bezrobotnych?

Skoro ukierunkowanie na wzrost gospodarczy jest skrajnym liberalizmem, to co

sądzą europejscy socjaliści o gospodarkach znacznie bardziej liberalnych i

konkurencyjnych od europejskiej? Ochrona środowiska? Zgoda, ale sfera

socjalna po prostu musi być zreformowana i to gruntownie. Tendencje

demograficzne zachodzące w Europie dają jednoznaczne prognozy. Rozwój w

tempie 1% rocznie w niczym tu nie pomoże. O tzw. strategii lizbońskiej już

nawet nie wspominam, bo zamienia się ona w zbiór pobożnych życzeń i grupowe

oczekiwanie na cud. Jak Europa ma dogonić Amerykę? Już nie mówię o jej

przegonieniu. Wygląda na to, że eurokraci nie liczyli na przyspieszenie

wzrostu w Europie, ale jakieś spektakularne załamanie w Ameryce.

UE ma swojego Barroso, a my mamy swojego Hausnera. Czy ktoś jeszcze pamięta,

że było coś takiego jak "Plan Hausnera". Już pierwotna jego wersja była

uważana przez rynki finansowe za niewystarczającą do faktycznych potrzeb. Z

biegiem czasu plan ten był jednak stopniowo łagodzony w skutek nacisków

kolejnych grup interesu i "wrażliwych społecznie" polityków. Oszczędności w

wydatkach okazały się znacznie mniejsze. Szybszyyzje pojawiły się już po wyborach... wiosennych. Teraz, jak

wiadomo, najpewniej wybory odbędą się jesienią. Trzeba więc było szybko

przedłużyć odroczkę. Przecież żadna ekipa nie podejmie działań

niepopularnych tuż przed wyborami. Tym bardziej, że dotyczy to grupy

rolników, którzy zostali głównymi beneficjentami naszej akcesji do UE.

Lewica chce to zdyskontować przedstawiając się, jako ci, którzy nas do tej

unii wprowadzili. To jest coś w rodzaju koła ratunkowego.

Oczywiście nikt oficjalnie nie mówi o odroczeniu. Zmiana "planów" była

przeprowadzona szablonowo. Najpierw poszła plotka, że rząd w ogóle się z

niej wycofuje. Zawrzało. Później przyszło "uspokajające oświadczenie". "Rząd

nie zamierza wycofać się z reformy Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego

(KRUS), ale będzie przeprowadzał ją etapami. W pierwszym etapie

uporządkowana będzie organizacja KRUSu i system finansowy - poinformowała w

czwartek na konferencji prasowej wicepremier Izabela Jaruga-Nowacka.

Wyjaśniła, że obecnie nie będzie zmieniana wysokość składki na ubezpieczenie

dla rolników. Takie zmiany zostaną wprowadzone w przyszłości, po wyliczeniu

dochodowości gospodarstw. A na to potrzeba minimum sześciu miesięcy. By

wprowadzić taką metodę naliczania składek trzeba przygotować rolników do

prowadzenia rachunkowości rolniczej i przygotować system informatyczny.

Przyznała, że wprowadzenie tych zmian do ustawy przez ten Sejm jest

nierealne. Zdaniem wicepremier, reforma KRUS jest potrzebna, gdyż obecny

system funkcjonowania KRUS jest niespójny i nieprzejrzysty, brak jest w nim

nadzoru ze strony państwa. Dodała, że rząd zamierza rozpocząć reformę KRUS

już teraz i przeprowadzić ją dogłębnie." (PAP) Komunikat jest czytelny.

Nagle okazuje się, że prace wymagają przynajmniej pół roku. Wprawdzie

reforma KRUS to nie nowość, ale nowością jest termin wyborów.

W tym tygodniu nie ma wykresów. Ostatnio było chyba ich nadto. Zresztą nic

się pod tym względem nie zmieniło. Co zatem czeka nas w ciągu najbliższych

kilku dni? Wydaje się, że trzymanie się trendu jest najlepszym wyjściem. Ten

jest spadkowy. Ciekawie prezentuje się analiza nastrojów. Ostatnia ankieta

przeprowadzona wśród analityków i zarządzających ujawniła, że większość z

nich spodziewa się wzrostu cen w tym tygodniu. Nie byłoby w tym niczego

ciekawego, gdyby nie fakt, że zmiana oczekiwań była dość gwałtowna. Wskaźnik

Wigometr zyskał w tym tygodniu aż 32 pkt. Może się więc okazać, że ponownie

oczekiwania większości się nie potwierdzą.

Cytat tygodnia:

"Zmiany w wordingu po posiedzeniu styczniowym oceniam krytycznie, ale

generalnie idą one we właściwym kierunku, bo sugerują, że Rada widzi

postępujące zmiany w rozkładzie ryzyk, wskazujące raczej na downside niż

upside risk dla przyszłej inflacji." (Janusz Jankowiak)

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama