Skoro więc Vivendi chce się powołać przed polskim sądem na ochronę swoich inwestycji w Polsce rozumianych tylko i wyłącznie jako Elektrim Telekomunikacja, to musi mieć świadomość, że kontrolowany przez Zygmunta Solorza Elektrim może zarzucić "stronie francuskiej" jednostoronność tego rodzaju działań polegającą na zaniechaniu ochrony inwestycji w akcje Elektrimu a koncentrowaniu się tylko i wyłącznie na inwestycji w 51 % udziałów w Elektrimie Telekomunikacja.
Francuzi mogli, bowiem chronić swoją inwestycję w Polsce, jaką było również nabycie akcji warszawskiego konglomeratu. Gdyby bowiem Vivendi kilka lat temu dokonało przejęcia Elektrimu (w stylu podobnym do PAI Media) i spłaciło całkowicie obligatariuszy, to można przyjąć, że wszelkie problemy (dotyczy to zwłaszcza ryzyka prawnego) związane z przejęciem kontroli nad PTC Era zostałyby wyeliminowane. Koszt spłaty niewykupionych przez Elektrim obligacji i przejęcia holdingu dokonany 3-4 lata temu mógł wynieść łącznie około 500 mln euro. Francuski "partner" nie dokonał jednak przejęcia Elektrimu i najprawdopodobniej w chwili obecnej zdaje sobie doskonale sprawę, że na przeprowadzenie tego rodzaju operacji jest już za późno. Na tej podstawie trudno będzie Vivendi wykazać, że rzeczywiście stara się chronić należycie swoje interesy w Polsce. Umowa rządowa o ochronie inwestycji na którą powołuje się francuski koncern nie znajdzie tutaj zastosowania, ponieważ jest to uregulowanie z zakresu prawa publicznego międzynarodowego i tego rodzaju akt prawny nie ma charakteru typowego stosunku cywilno-prawnego, który jest przecież podstawą rozwiązywania sporów między poszczególnymi udziałowcami PTC Era. Musimy również pamiętać, że Elektrim wielokrotnie zarzucał Vivendi nierespektowanie jego pozycji w Elektrimie Telekomunikacja, co oznacza, że również od tej strony stronie francuskiej będzie bardzo trudno wykazać się należytą troską o swoje interesy w Polsce. Francuzi najwidoczniej zapominają, że dopóki pozostają w jakimkolwiek zakresie akcjonariuszami Elektrimu powinni działać również w interesie warszawskiego holdingu, który przecież też jest ich inwestycją w Polsce. Udowodnienie przed jakimkolwiek sądem nierównomiernego traktowania (niejednakowego podejścia) przez Vivendi do swoich dwóch pozornie różnych inwestycji w Polsce, Elektrimu i Elektrimu Telekomunikacja nie powinno zatem stanowić zatem większego problemu. Wypowiedź Zygmunta Solorza wskazująca na możliwość złożenia pozwu przez Elektrim skierowanego przeciwko Elektrimowi Telekomunikacja za utrudnianie wykonania wiedeńskiego wyroku arbitrażowego (co byłoby niekorzystne dla warszawskiego holdingu) pokazuje, że walka o udziały w PTC Era na linii Elektrim - Vivendi przybiera na sile. Byłoby to wówczas jak najbardziej tzw. roszczenie regresowe, które mogłoby przenieść ciężar winy na Vivendi za przekazanie Deutsche Telekom kontroli nad PTC Era po zaniżonej cenie. Elektrim w tej sytuacji faktycznie może liczyć na odszkodowanie z tytułu tzw. utraconych korzyści. Zwiększanie presji na warszawski holding zarówno ze strony Deutsche Telekom jak i Vivendi przy przemawiających na korzyść Elektrimu wynikach postępowań sądowych powoduje, że pomimo złożoności sytuacji, Elektrim powinien dążyć do uzyskania jak największego udziału w PTC Era.
Rafał Salwa
Analityk IDMSA.PL
Powyższy tekst ma charakter wyłącznie informacyjny i nie jest rekomendacją. IDMSA.PL nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie komentarza.