Większość specjalistów giełdowych uważa, że kluczowy wpływ na notowania ma w ostatnich miesiącach zachowanie inwestorów zagranicznych. Krajowe podmioty zgromadziły w portfelach bardzo dużo akcji i skupiają się na ofertach rynku pierwotnego. Taka opinia znajduje uzasadnienie nie tylko w sile naszej waluty, w rekordowych notowaniach na parkietach w Budapeszcie i Pradze, czy w znacznej korelacji między zmianami cen akcji na polskim rynku i na zagranicznych giełdach.
Twardych danych dostarczył też poniedziałkowy raport Emerging Portfolio Fund Research, instytucji badającej przepływy kapitału na globalnych rynkach akcji i obligacji na podstawie informacji z 7 tys. funduszy inwestycyjnych (zarządzają aktywami o wartości ponad 3 bln USD). Wynika z niego, że w tygodniu zakończonym 9 lutego dodatnie saldo wpłat i wypłat z instytucji lokujących na rynkach wschodzących wyniosło 1,33 mld USD - najwięcej od 2000 r., czyli od momentu, gdy EPFR zaczął cotygodniowo śledzić przepływy pieniędzy. W raporcie znajdujemy też wzmiankę, że rekordowa kwota - blisko pół miliarda dolarów - trafiła do funduszy inwestujących na rynkach wschodniej i środkowej Europy oraz w Afryce, z czego najwięcej zostało ulokowane w Rosji, Czechach, Polsce i na Węgrzech.
Podobieństw jest więcej
Pamięć o początkach 2000 r. przywołuje też wczorajsza wartość obrotów, która w przypadku 20 firm wchodzących w skład WIG20 zbliżyła się do 1 mld zł. 24 lutego 2000 r. było to 1,06 mld zł. Szczególnie aktywnie handlowano wczoraj papierami Telekomunikacji Polskiej. Właściciela zmieniło blisko 6,2 mln sztuk, czyli najwięcej od połowy kwietnia 2004 r.
Dotarcie WIG20 w pobliże 2 tys. pkt na początku stycznia wywołało falę realizacji zysków, co obniżyło wartość indeksu o ok. 150 pkt w trzy tygodnie. W tej sytuacji duże obroty towarzyszące przebiciu ważnej w opinii większości inwestorów bariery 2 tys. pkt należy traktować jako oznakę siły rynku. Z drugiej strony mieliśmy do czynienia ze skokowym wzrostem aktywności graczy (we wtorek obroty były o połowę niższe), co pokazało, że jednak wyraźnie dzielą się oni w ocenie przyszłości. Część z nich wykorzystała mocny wzrost kursów do realizowania zysków. Zarówno TP, jak i Pekao, zakończyły sesję wyraźnie poniżej dziennych maksimów.