4 marca po zamknięciu sesji rynek pozna referencyjną (maksymalną) cenę papierów oferowanych przez inwestora strategicznego ING BSK. Holendrzy sprzedając 12,8% kapitału banku obniżą zaangażowanie do 75%, tak jak wymaga tego Komisja Nadzoru Bankowego. Na rynek trafi 1 661 141 walorów - 415 tys., czyli 25%, zostało przeznaczonych dla inwestorów indywidualnych, reszta będzie zaoferowana inwestorom instytucjonalnym polskim i zagranicznym. Mali inwestorzy, którzy złożą zapisy od 7 do 10 marca, mogą liczyć na 2-proc. dyskonto oraz preferencje w przydziale, dostaną dwa razy więcej akcji w przypadku redukcji. Kolejny termin zapisów dla małych graczy to 11-15 marca, ale już bez przywilejów.
Z kolei inwestorzy instytucjonalni będą mogli składać deklaracje zakupu w dniach 7-16 marca. 16 marca wieczorem ujawniona zostanie ostateczna cena, a 17 marca wiążące zlecenia będą składać inwestorzy instytucjonalni. Dzień później nastąpi realizacja transakcji na GPW, a 22 marca jej rozliczenie. 23 marca nowi akcjonariusze będą mogli już handlować kupionymi walorami.
Zdaniem Dariusza Górskiego, analityka DB Securities, dobrą ceną sprzedaży mogłoby być 430 zł. - Myślę, że zadowoliłaby obie strony - uzasadania. Ceny z małym dyskontem wobec giełdowego kursu spodziewałby się również Artur Szeski z CDM Pekao. A kurs cały czas rośnie. W poniedziałek doszedł do 451 zł, osiągając najwyższy poziom od końca marca 1994 r., czyli niemal od początku notowań banku, który zadebiutował na parkiecie w styczniu 1994 r.
- W oczekiwaniu na nieuniknioną korektę robi się jednak coraz bardziej nerwowo. Jeśli zmiana nastrojów nastąpi właśnie w trakcie zapisów na akcje, może być kłopot - podkreśla Dariusz Górski.