Pisaliśmy wczoraj o tym, że inwestor, który sprzeda akcje, odpowiadając na wezwanie firmy giełdowej (ogłoszone z myślą o umorzeniu przejmowanych walorów), musi zapłacić podatek. W praktyce robi to za niego spółka, pobierając 19%. Ponieważ jednak potrąca daninę od całej wypłacanej akcjonariuszowi kwoty, ma on prawo wystąpić o zwrot nadpłaty do urzędu skarbowego. Zgodnie z ustawą, opodatkowany jest bowiem dochód, a nie przychód inwestora (może więc on uwzględnić jako koszty cenę zakupu akcji i prowizje maklerskie).
Czas bez znaczenia?
Zgodnie z przepisami, tzw. podatkiem giełdowym (od zysków realizowanych na parkiecie) objęte są dochody ze sprzedaży akcji kupionych po 1 stycznia 2004 r. W przypadku walorów kupionych wcześniej na GPW, CeTO lub w ofercie publicznej - obowiązuje zwolnienie.
Czy zwolnienie ma zastosowanie również w stosunku do dochodów ze sprzedaży akcji przejętych przez spółkę w celu umorzenia? W tej kwestii NFI Jupiter (ostatnio w dwóch wezwaniach przejmował swoje papiery, przekazując akcjonariuszom w sumie ponad 210 mln zł) uzyskał stanowisko właściwego dla siebie urzędu skarbowego (US) - Pierwszego Mazowieckiego US. Naczelnik urzędu stwierdził w piśmie do funduszu, że "odpłatne zbycie papierów wartościowych" (które jest bez wątpienia objęte zwolnieniem) i "odpłatne zbycie udziałów (akcji) na rzecz spółki w celu ich umorzenia" to dwa różne źródła uzyskania przychodów i że tak są traktowane przez ustawę. Jego zdaniem, zwolnienie dotyczy tylko dochodów czerpanych z pierwszego źródła. Nie stosuje się go do udziału w zyskach osób prawnych, a do nich właśnie zalicza się wpływy ze sprzedaż akcji w celu umorzenia. Termin i sposób nabycia walorów nie mają przy tym żadnego znaczenia.
Stanowisko Pierwszego Mazowieckiego US nie jest jednak wiążące dla innych urzędów. W Drugim Mazowieckim US (właściwym np. dla Fund.1 NFI, NFI Victoria i NFI Fortuna, które w ostatnich miesiącach przekazały akcjonariuszom w wezwaniach grubo ponad 300 mln zł) jest zupełnie inne.