Rozpoczęta w poniedziałek korekta spadkowa euro względem dolara nabrała wczoraj tempa, w reakcji na zaskakująco dobre dane o napływie kapitału zagranicznego do USA w styczniu. Nagły ruch EUR/USD w dół oddalił perspektywę ataku na grudniowy szczyt (1,366), ale jeszcze nie zaprzepaścił szansy na taki scenariusz. Od końca ub.r. na wykresie euro względem dolara kształtuje się formacja odwróconej głowy z ramionami. Potencjał wzrostowy wynikający z niej sięga właśnie grudniowego szczytu. Sygnałem negującym tę formację byłby powrót notowań poniżej poziomej linii szyi przebiegającej na wysokości ok. 1,325.

Umocnienie dolara na światowych rynkach nie pozostało bez wpływu na notowania złotego, który wczoraj tracił przede wszystkim wobec amerykańskiej waluty, ale także względem euro. To echo poniedziałkowych danych o niskiej inflacji w lutym, które wywołały spekulacje na temat szybkiej obniżki stóp procentowych. W efekcie korekta spadkowa złotego zaczęła nabierać tempa - ostatni raz tak znaczne osłabienie naszej waluty notowano jeszcze w sierpniu ub.r.