Reklama

Prezes niechętny buy backowi

Mediatel zaprezentował wczoraj dziennikarzom wyniki pierwszej części kampanii reklamowej, przeprowadzanej pod hasłem: "Nie daj się doić". Akcje wiosenna i jesienna będą kosztować firmę w sumie ok. 2 mln zł, czyli niemal 27% ubiegłorocznej oferty. Prezes telekomunikacyjnej firmy twierdzi, że ma inny sposób na budowanie wartości firmy niż buy back, do którego akcjonariusze upoważnili zarząd.

Publikacja: 13.04.2005 07:33

Mediatel (dawne SM-Media) zweryfikował plany rozwoju. - Kiedyś mówiliśmy, że chcemy mieć ok. 2-3% rynku. Dziś trudno mi określić, kiedy będziemy świadczyć usługi np. w Krakowie - mówił wczoraj Wojciech Gawęda, prezes i znaczący akcjonariusz Mediatela. Uruchomienie ogólnopolskiej usługi było jednym z celów emisyjnych, które spółka niedawno zweryfikowała. Winą za taki stan rzeczy obarcza narodowego operatora.

Kiedy sukces?

Według W. Gawędy, będzie można mówić o sukcesie firmy, jeśli do końca roku liczba jej klientów korzystających z prefiksu 1031 wzrośnie do ok. 30 tys. Nie ujawnił, ilu jest ich teraz, czyli po przeprowadzeniu głównego etapu wiosennej kampanii reklamowej (w maju pojawią się jeszcze telewizyjne spoty). Chętnie chwalił się natomiast danymi o procentowym wzroście użytkowników usługi. Największy firma zanotowała w styczniu. W porównaniu ze stanem z grudnia, liczba klientów ,,1031'' była o 385,7% większa. Jednak liczba osób, które zdecydowały się na ustanowienie preselekcji, wzrosła już tylko o 121%. Kolejny etap kampanii reklamowej zaplanowano na wrzesień.

Spółka ma inne potrzeby

Zarząd Mediatela nie podjął jeszcze formalnej decyzji w sprawie buy backu, do przeprowadzenia którego upoważniło firmę walne zgromadzenie akcjonariuszy w lutym. Uchwała mówiła m.in., że "Nadzwyczajne walne zgromadzenie SM-MEDIA (...) postanawia upoważnić zarząd (...) do nabycia w celu umorzenia do 34 000 akcji własnych spółki w terminie do 31 maja 2005 roku, po cenie za jedną akcję nie wyższej niż 59 zł". Według interpretacji prezesa Gawędy, oznacza to, że do końca maja zarząd musi podjąć decyzję w tej sprawie. Inaczej widzą sprawę drobni inwestorzy, którzy uważają, że do tego czasu powinien zakończyć się sam buy back.

Reklama
Reklama

W. Gawęda powiedział wczoraj dziennikarzom, że "skłania się ku temu, aby buy backu nie było". - Spółka ma inne potrzeby, których zaspokojenie będzie z większą korzyścią dla akcjonariuszy niż prosty skup akcji i ich umorzenie - stwierdził. Gdy w styczniu pojawiła się zapowiedź buy backu, kurs Mediatelu zyskał nieco ponad 2%. Gdy NWZA podjęło uchwałę w tej sprawie - o ponad 13%.

Jakie potrzeby ma firma? W. Gawęda mówi, że zarząd podpisał cztery umowy z klauzulą poufności, w efekcie których Mediatel może przejąć bądź zostać przejęty przez gracza z branży. - Mam nadzieję, że o pierwszych efektach tych rozmów będziemy mogli poinformować jeszcze przed końcem maja - zaznaczył prezes.

Z pieniędzy pozyskanych w ofercie spółka sfinansowała m.in. zakup systemu pre-paid. Na razie go nie uruchomiła, bo - jak mówi prezes - klienci płacą, więc nie ma takiej potrzeby. System pre-paid ma umożliwiać oferowanie limitowanej usługi płatnej z góry.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama