Najpierw zrezygnował prezes Krzysztof Tytko. Dlaczego? Bo zakończył się - i to sukcesem, jak ocenił Sanwil - realizowany przez niego "etap prac związanych z restrukturyzacją firmy". Tyle można się było dowiedzieć z oficjalnego komunikatu. Prezesem został Jerzy Kamiński, "wysokiej klasy specjalista w dziedzinie ekonomii i finansów" - jak go rekomendowała spółka. Miał wesprzeć Sanwil na aktualnym etapie rozwoju. Co to znaczy? Zmiana nastąpiła w specyficznym momencie. Produkujący sztuczną skórę (skaj) zakład szykował się do przejęcia przedsiębiorstwa z branży drzewnej. K. Tytko zapewniał tuż przed odejściem, że rozmowy są bliskie pozytywnego finału. Akwizycja miała być sfinansowana pieniędzmi z publicznej oferty (ok. 30 mln zł). Emisja w każdej chwili mogła trafić na rynek. Nie trafiła. Pod koniec marca Sanwil poinformował o fiasku negocjacji i zawieszeniu oferty do czasu pojawienia się nowego celu inwestycyjnego.

Sanwil był przekonany, że objęcie w takiej chwili przez J. Kamińskiego stanowiska prezesa "przyczyni się do konsekwentnego budowania wartości spółki dla akcjonariuszy". Wczoraj rada odwołała go z funkcji. Powód? Nie udało mu się wdrożyć "planów inwestycyjnych". Rada nie pozostawia wątpliwości: chodzi o to, że nie udało mu się dopiąć żadnej akwizycji. Czy miał na to realne szanse w ciągu kilku tygodni, nie wiadomo. RN powołała na stanowisko prezesa Jacka Rudnickiego. Inaczej niż w przypadku J. Kamińskiego nie wskazała, jakie są jego zadania. J. Rudnicki ukończył Wyższą Szkołę Zarządzania i Marketingu w Warszawie. Od 2001 r. jest prezesem firmy konsultingowej BCRS w Warszawie.