Pierwsza sesja w maju jak co roku przebiegała przy znikomej aktywności rynku. Do godziny 16 obrót 20 największymi papierami wynosił zaledwie 80 mln zł. Na samym zamknięciu "obróciło się" kolejne 43 mln. Przyczyną tak niskiej aktywności jest, nie tylko polski, wydłużony majowy weekend, ale również święto w Londynie. A jak wiadomo, amerykański kapitał inwestuje w Europie przez maklerów z Londynu.

Z tych samych powodów niewiele też działo się na rynku walutowym. Deprecjacja złotówki jest jednym z głównych powodów ostatnich spadków. Przepływy kapitału zagranicznego na naszej giełdzie są uzależnione od siły waluty w ten sposób, że ceny akcji spadają dopóki istnieje obawa przed dalszym spadkiem wartości złotówki. Mamy już maj i za chwilę okaże się, czy premier poda się do dymisji, a perspektywa zwycięstwa w nadchodzących wyborach PiS i LPR działa zniechęcająco na cały rynek kapitałowy.

W nadchodzących dniach poznamy wyniki spółek za I kwartał tego roku. Pamiętamy, że mocny złoty był przyczyną pogorszenia zysków spółek, co szczególnie wyraźnie widoczne było w ostatnim kwartale ub. roku. Teraz nasza waluta jest słabsza. Jakkolwiek większe przełożenie na wyniki powinno być widoczne dopiero w następnym kwartale, to niektóre ze spółek mogą zaskoczyć już teraz. Jednym z przykładów jest Świecie, które w związku z dobrymi wynikami ma szansę obudzić się po głębokim spadku. O ile więc zagranica może nadal wychodzić z polskich akcji z powodu spadku wartości złotówki, o tyle inwestycje w coraz lepiej zarabiające spółki staną się bardzo opłacalne dla OFE. I właściwie tylko dla OFE, bo TFI są podatne na wahania kapitału. Ostatnie tygodnie to odpływ oszczędności z akcyjnych TFI - mimo że stopy procentowe spadają. Topnieją środki, co szczególnie widać na mniejszych spółkach, które spadają pomimo niezłych fundamentów i perspektyw.

O bessie przekonuje przede wszystkim to, że kursy nie reagują wzrostem na dobre informacje. Przeciwnie, zwiększony popyt staje się przeważnie okazją do wyjścia z inwestycji i kurs spada tym szybciej.