W piątek przewodniczący składu sędziowskiego odczytał uzasadnienie orzeczenia w czwartej już sprawie o upadłość Elektrimu. Sędzia Tomasz Solak szczegółowo wyjaśnił, dlaczego sąd oddalił wniosek powiernika obligacji - Law Debenture Trust - o ogłoszenie bankructwa giełdowej spółki. Mówił też, dlaczego odrzucił wcześniej, w trakcie rozprawy, wniosek pełnomocnika LDT o wyznaczenie biegłego, który oceniłby płynność finansową Elektrimu oraz ustalił wartość majątku firmy.
Ten ostatni dokument kancelaria Wardyński i Wspólnicy dołączyła do akt zaledwie tydzień wcześniej. Prawnicy Kancelarii Adwokackiej Śliwiński, Zieliński, broniącej Elektrimu, zarzucali oponentowi granie na zwłokę.
Sąd oddalił oba wnioski pełnomocników LDT. Wszystko dlatego, że i tak - nawet jeśli okazałoby się, że sytuacja finansowa Elektrimu nie jest dobra - nie mógłby ogłosić jej bankructwa. Wprawdzie wierzytelność, którą posiada LDT (440 mln euro) wobec Elektrimu nie ulega kwestii, jest jednak wątpliwość, czy jest już wymagalna. Kancelaria Wardyński i Wspólnicy twierdzi, że tak - i dlatego w imieniu powiernika złożyła wniosek o upadłość. LDT kilka miesięcy temu przedstawił papiery do wykupu, twierdząc, że Elektrim w czterech punktach złamał umowę sprzed dwóch lat.
Elektrim jest przeciwnego zdania. Od kilku miesięcy procesuje się o to z powiernikiem w londyńskim sądzie.
Sędzia T. Solak wskazał tymczasem, że aby sąd mógł rozstrzygać o upadłości, najpierw musi pojawić się wierzyciel z wymagalną wierzytelnością.