Kupującym za oceanem pomogły czynniki fundamentalne. Jednym z nich były dobre dane o inflacji. Mimo że wzrost cen ogółem przekroczył nieco oczekiwania analityków (0,5% wobec 0,4%), to ceny produktów konsumpcyjnych bez uwzględnienia żywności i energii w ogóle się nie zmieniły. Rynek akcji dostał w ten sposób sygnał, że nie ma presji inflacyjnej, a to z kolei oznacza, że amerykański bank centralny nie będzie radykalnie podwyższał stóp procentowych. W tym przekonaniu utwierdza inwestorów także trwająca przecena ropy naftowej, która z poziomu ponad 57 USD za baryłkę (w Nowym Jorku) w początku kwietnia potaniała już o ok. 10 USD, czyli 17,5%.
S&P 500 między wsparciem a oporem
Sytuacja techniczna amerykańskich indeksów pozwala na ostrożny optymizm. S&P 500 oddalił się znacznie od kwietniowego dołka (1137 pkt), powracając jednocześnie do oporu w postaci szczytu z ubiegłego miesiąca - 1191 pkt. Ze średnioterminowego punktu widzenia jest zatem remis. O raczej małych szansach na szybkie pokonanie oporu świadczy wykupiony oscylator stochastyczny. Z drugiej strony przed głębszą przeceną chroni linia krótkoterminowego trendu zwyżkowego przebiegająca obecnie w okolicy 1170 pkt. Ponadto 20 pkt niżej znajduje się wsparcie o większym "ciężarze gatunkowym". Jest nim linia długoterminowego trendu wzrostowego wychodząca z minimum, z sierpnia 2003 r.
Jeśli uda się pokonać wspomniany krótkoterminowy opór na wysokości 1191 pkt, zostanie otwarta droga do zwyżki ku tegorocznemu szczytowi (1225 pkt) z marca, będącemu jednocześnie blisko czteroletnim maksimum. Dla rozwoju wypadków istotna może być sytuacja na rynku ropy naftowej, a konkretnie coraz bardziej prawdopodobny test wsparcia na wysokości lutowego dołka (ok. 44,5 USD). Ewentualne odbicie od tej bariery może być na tyle silne, że powstrzyma zapędy kupujących na rynku akcji.
Powrót regularnej hossy, takiej jak w 2003 r., jest mało prawdopodobny. W warunkach rosnących stóp procentowych można się spodziewać sytuacji podobnej co przez większą część ubiegłego roku, kiedy to ruchy górę i w dół były zbliżone pod względem czasu trwania i zasięgu. To by sugerowało, że marcowy szczyt okaże się trudny do pokonania.