Analitycy uważają, że jest ono uzasadnione tym, że nawet po zakończeniu oferty spółka będzie nadal firmą kontrolowaną przez skarb państwa. Lotos jest też dużo mniejszy od swych rywali i planuje program inwestycyjny o wartości 5,3 miliarda złotych, uznawany za czynnik ryzyka. Zapisy na akcje drugiej co do wielkości firmy paliwowej w Polsce rozpoczęły się w ubiegłym tygodniu. Sprzedawane są papiery nowej emisji i akcje istniejące, należące pośrednio do skarbu państwa - w sumie 38 procent kapitału.
Cena emisyjna zostanie ustalona 30 maja. Na razie znany jest przedział cenowy: 26-35,5 złotego. Oznacza on wycenę firmy na poziomie 2,96-4,0 miliarda złotych. Jeśli przewidywania ankietowanych analityków się sprawdzą i cena sprzedaży wyniesie 27 złotych, wówczas kapitalizacja Lotosu wyniesie nieco ponad 3 miliardy złotych, co sprawi, że spółka znajdzie się na 15. miejscu pod względem wartości rynkowej na giełdzie w Warszawie.
"Inwestorzy finansowi będą dążyć do tego, by cena została ustalona raczej w dolnym przedziale widełek, gdyż tylko przy takim poziomie oferuje ona dyskonto do PKN Orlen czy też do innych firm regionu" - powiedział Krzysztof Stupnicki, zarządzający w TFI AIG. Analityk BDM PKO BP Sebastian Słomka policzył w raporcie z 23 maja, że cena emisyjna na poziomie 26 złotych oferuje około 11-procentowe dyskonto do PKN Orlen pod względem wskaźnika cena/zysk (P/E) prognozowanego na 2005 rok.
"Podejmując decyzję inwestycyjną należy pamiętać o tym, że wskaźniki rynkowe PKN Orlen nie uwzględniają wartości Polkomtela, skutków przejęcia Unipetrolu, a ryzyko inwestycji w akcje Grupy Lotos jest znacząco wyższe" - napisał Słomka.
Choć ankietowani przez Reutera analitycy szacują, iż cena sprzedaży akcji Grupy Lotos wyniesie 27 złotych, to kilku zarządzających jest zdania, że duży popyt drobnych graczy może tę cenę wywindować nawet powyżej poziomu 30 złotych.